O wzrastaniu...
- czwartek, 27, sierpień 2015 00:37
- Andrzej Pilipiuk
Tak rodzi się wojna. Pojawia się mały watażka, ale ignorowany rośnie. Początkowo łatwo go pokonać. Ale z każdym kolejnym ustępstwem rośnie koszt zwycięstwa…
Leninowi w 1915-tym wystarczyło dać w łeb cegłą. W 1917-tym by wyłapać jego mafię wystarczyłoby kilkudziesięciu policjantów. W 1919-tym wystarczyłoby wysłać do Rosji kilkanaście-kilkadziesiąt tyś dobrze uzbrojonych i wyposażonych weteranów by wsparli „białych”. W 1941 Hitler próbował zdławić sowiety armią liczącą w pierwszym rzucie 3 miliony żołnierzy . Ogółem na froncie poległo lub dostało się do niewoli 13,5 miliona Niemców – tak ogromna siła była zbyt mała.
Hitler objął rządy w państwie którego armia liczyła 100 tyś rezerwistów. Nie posiadał czołgów ani żadnego poważniejszego sprzętu wojennego. W chwili gdy jego „wojska” wkroczyły do zagłębia Saary Rzeszę można było zająć siłami 2-3 dywizji a Hitlera przywieźć w klatce do Paryża czy Warszawy i urządzić mu pokazowy proces. Dekadę później to zaniedbanie kosztowało życie ok 50 milionów ludzi.
Zignorowano agresję na Gruzję. Zignorowano zagadkową śmierć prezydenta Kaczyńskiego i potworne matactwa w śledztwie. Gdyby wtedy Polska wystąpiła z wsparcie dyplomacji UE i NATO ruscy zapewne zaleźliby i zlikwidowali jakiegoś „winnego” – np. czeczeńskiego terrorystę. Gdy Putin zajął Krym wystarczyło ostrzegawczo - na 48 godzin wyłączyć w Rosji system kart kredytowych visa i anulować obywatelom federacji wizy schengen. Gdy zajmował Donbas zapewne kres agresji położyłoby zakręcenie kurków po zachodniej stronie rurociągów i zerwanie umów na dostawę ropy i gazu. Po zestrzeleniu malezyjskiego Boeinga można było przeprowadzić interwencję zbrojną – kilkanaście tyś żołnierzy NATO rozgromiłoby terrorystów w tydzień…
Zwlekamy z interwencją. Putin od 5 lat rośnie w siłę. Jak duży urośnie przez kolejne 5 lat?









