Łowcy pamiątek z Auschwitz

Dwaj młodzi Anglicy podczas wycieczki w Auschwitz przechodzili przez teren tzw. „Kanady” – miejsce gdzie stały baraki w których sortowano mienie po zagazowanych więźniach. Przeprowadzili niewielkie „wykopaliska” i zebrali garść fantów – widelec, grzebień, kilka guzików po zamordowanych.

                Nie przewidzieli że teren jest monitorowany. Teraz grozi im teoretycznie nawet 10 lat odsiadki (znając pobłażliwość polskich sądów zapłacą po kilkaset zł kary i wrócą niebawem do domów nawet bez przysłowiowego kopa w zad).

                Widzę tu szerszy problem – teren obozu koncentracyjnego do dziś dzień nie został nawet pobieżnie przebadany archeologicznie. Robiono jedynie nadzory przy okazji kładzenia instalacji. Uważam to za zbrodnię wobec historii.

Po pierwsze – wiele przedmiotów leżąc w ziemi stopniowo ulega dezintegracji. One przepadną. Wilgoć zje materiały organiczne, korozja stoczy metale i za kilkadziesiąt lat nie zostanie nic.  Dziś jeszcze wiele można uratować. O tym jak ważne mogą być tak drobiazgi niech świadczy fakt że podczas ekshumacji w Charkowie znaleziono grzebień z wyrytymi nazwiskami 5 więźniów - co pozowliło ustalić ich losyy. 

Po drugie – istnieją relacje że obozowy ruch oporu prowadził próby porządzenia obszernej dokumentacji niemieckich zbrodni – raporty te gdzieś ukrywano – Jest całkiem prawdopodobne że ziemia kryje nadal zawoskowane butelki i słoiki a w nich spisane raporty naocznych świadków ludobójstwa.

Istnieje też legenda że w pobliżu krematoriów zakopano potajemnie zwłoki św. O.Masymiliana Kolbe. Czy ukryli je współwięzniowie czy oparły się płomieniom - warto je odnaleźć. 

*

Teren obozu powinien być zbadany przez naukowców. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/