O fałszerstwach...
- poniedziałek, 15, czerwiec 2015 20:54
- Andrzej Pilipiuk
Historya wielce pouczająca o pradziadku mego przyjaciela.
Pradziadunio giser (odlewnik) z wykształcenia jeszcze za cara wpadł na pomysł prosty i banalny. Zabrał się za produkcję monet jednorublowych z surowca zastępczego - czyi stopu drukarskiego. (cyna + ołów). Monety te świeżo po wybiciu były lsniące i sliczne w 3-4 dni matowiały...
Oczywiście go złapali. Wyrok 8 lat łupania kamieni i reszta życia + emerytura za Uralem.
Wyzwoliła go rewolucja październikowa. Wrócił do odrodzonego kraju. Ale pewne nawyki pozostają... Zabrał się za produkcję kolejnych fałszywek - ale tym razem sprytniej - w słowach Rzeczpospolita Polska pominął dwie litery.
Oczywiście znowu go złapali. Wyrok kroił się identyczny - za fałszerstwa było 8 lat ciężkich robót ale... ...ale ponieważ pominął dwie litery nie mogli go wsadzić za fałszerstwo bo moneta nie była identyczna!!! W efekcie dostał tylko 3 lata na ...naruszenie znaku chronionego prawem autorskim czyli wizerunku na rewersie!







