Pewna rocznica...
- sobota, 05, styczeń 2013 14:54
- Andrzej Pilipiuk
Pamiętam grudzień 1989. Tuż po Bożym Narodzeniu. Zdjęcia z Rumunii – leżące w kałużach krwi trupy Nicolae i Eleny Ceauşescu. Kadry z procesu który odbył się w stołówce szkoły lub może kantynie. Procesu krótkiego, pro forma. Cztery zarzuty. Kilka pytań. Protesty oskarżonego, który twierdził że sądzić może go tylko zgromadzenie narodowe. Adwokaci jak z komedii o nieudolnych prawnikach. Godzinka, może półtorej i wyrok - Kara Śmierci. Apelacji nie przewidywano – związano ręce, wyprowadzono, rozwałka pod murem.
Można się czepiać kształtu zarzutów, ekspresowego tempa rozprawy, doboru obrońców, kompetencji sędziów. Ale efekt jest jeden – wielokrotny zbrodniarz, wszechwładny satrapa, poszedł do piachu. I nic tego już nie zmieni. Tajna policja securitate próbowała stawiać opór. Kilkudziesięciu zginęło zasypanych granatami w piwnicach, zastrzelonych lub zlinczowanych przez tłum. Rumuni mieli jaja – przecięli wrzód jednym zdecydowanym pociągnięciem skalpela.
Mu przez prawie ćwierć wieku musimy znosić obecność w naszym kraju naszych byłych okupantów oraz legionu drobnych dziennikarskich smrodków bełkoczących by „odpier**** się od generała” i chroniących jego przydupasa o ksywie „człowiek honoru”.








