Uduszeni vat-ą
- piątek, 04, styczeń 2013 08:20
- Andrzej Pilipiuk
Przed laty, bodaj w roku 1993 wprowadzono w naszym kraju podatek vat. Podatek głupi, szkodliwy i niemoralny. Wprowadzono go by dostosować nasz system podatkowy do wymogów UE. Wprowadzono go bo ktoś wiedział że do UE wejdziemy. Ktoś wiedział to na lata całe przed referendum w którym społeczeństwo zapytano czy mamy się tam pchać…
Podatek vat zniszczył nasz kraj jak złośliwy nowotwór. Przeorał gospodarkę. Skazał wiele jej dziedzin na uwiąd. Wydłużył obieg pieniądza, wymusił produkcję kilogramów zbędnej makulatury i podniósł koszta księgowe niemal każdej firmy. Wymusił radykalny wzrost liczby urzędasów, zwiększył ich wszechwładzę i samowolę. Dla wielu prężnie działających przedsiębiorstw błędy w fakturach vatowskich, lub zmiany interpretacji przepisów, oznaczały wielomilionowe straty a niekiedy kres istnienia. W wielu przypadkach wymusił zakończenie produkcji w naszym kraju i przeniesienie jej za granicę – odebrał pracę dziesiątkom tysięcy ludzi.
Vat jest przede wszystkim podatkiem NIEMORALNYM. Oznacza powtórne opodatkowanie pieniędzy uszczuplonych już raz przez podatek dochodowy.
Książki broniły się długo. Najpierw wprowadzono go tylnymi drzwiami. Vat na papier, vat na usługi drukarskie podnosiły cenę każdego woluminu o kilka – kilkanaście procent. Od ponad roku opodatkowana jest książka jako produkt. Cena wzrosła. Przebiła pewną psychologiczną barierę. Obroty spadły, czas oczekiwania na należności wydłużył się o kolejne miesiące. Do tego doszedł kryzys. Rynek książki w niespełna dwa lata skurczył się o 1/3. Znów musimy więcej pracować i mniej za to otrzymujemy. Padnie kilkadziesiąt małych wydawnictw, kłopoty zaczną się w drukarniach, znikną kolejne księgarnie. Stracą pracę ludzie. Kilkanaście może kilkadziesiąt tysięcy. Młodzież znowu będzie czytała mniej, a wartościowe książki zastąpi popkulturową sieczką oferowaną tanio przez supermarkety.
Problemy finansowe wydawców oznaczają zamknięcie wielu ryzykownych projektów. Wielu młodych ludzi nie zostanie pisarzami, bo nikt nie wyda ich debiutanckich książek. Bardziej uznani autorzy będą mieli mniej pieniędzy i dłużej na nie poczekają. On także zrezygnują z wielu planów a inne ograniczą. Jeden nie weźmie kredytu na mieszkanie. Inny nie zmieni 15-to letniego samochodu na nowszy. Ja też zawieszę kilka projektów a inne zredukuję.
Czy bałwan urzędnik wprowadzający vat na książki w ogóle zdawał sobie sprawę w jak wielu ludzi uderzą boleśnie jego decyzje? To straszne - jak bezrefleksyjnie człowiek czyni zło...








