stracone lata, puste szuflady...

                Inżynierowie biadają że komuna nie pozwalała tworzyć wspaniałych aut. Reżyserzy jojczą że nie mogli kręcić wspaniałych filmów. Literaci jojczą że cenzura nie pozwalała…

                Rok 1989-ty był początkiem wielkiego audytu. Zła macocha komuna umknęła w podskokach (tzn. upudrowała nosek i do dziś udaje jednego z domowników). Rozgoniono ubecję, zlikwidowano cenzurę. Sztandar PZPR wyprowadzono uroczyście za drzwi. To był TEN MOMENT. Ta chwila na którą nieludzko umęczony naród czekał pół wieku - od września 1939.

                I co? I nic. Inżynierowie nie mieli w szufladach rewolucyjnych projektów. Reżyserzy nie otrzepali z kurzu genialnych scenariuszy. Literaci nie pokazali światu wiekopomnych arcydzieł cyzelowanych latami w ukryciu. Co gorsza ci ludzie mieli nie tylko pustkę w szufladach ale też pustkę w głowach. Pierwsi ogarnęli się inżynierowie. Mimo upadku przemysłu w paru dziedzinach się utrzymaliśmy a w kilku nadupcyliśmy obcym. Natomiast artyści przez kolejne lata nie stworzyli niczego…

                Jest jeden wyjątek. Jestem nim Ja sam. Od 1986 tego roku pisałem „Norweski dziennik”. Kłopot w tym że  wersja z 1989-tego nie nadawała się jeszcze do pokazania nikomu… Umiałem też wykorzystać wolność słowa. 

 

PS. swoją drogą nasi literaci "prześladowani przez komunę" jakoś nie zabłyśli też w samizdacie. Ani w wydawnictwach emigracyjnych.  Po 1989-tym nie było triumfu pierwszych legalnych polskich wydań genialnych twórców z podziemia!!!

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/