Z kuźni

                Tu pomiędzy blaszanymi budami magazynów znajdowało się królestwo tekstyliów opanowane głównie przez przybyszów z Wietnamu i podobnych krain. Drobni żylaści mężczyźni ciągnęli większe od nich wózki z towarem. Wpadło mi w oko kilka bardzo ładnych dziewczyn stojących za ladami zasłanymi wszelakimi możliwymi sztukami odzieży. Dwaj starcy zabijali nudę oczekiwania na klienta grając w madżonga. Wietrzyk niósł woń egzotycznych potraw. Nawet odpadki były inne niż nasze z kubłów na śmieci sterczały zwinięte gazety drukowane jakimiś krzaczkami.

                Teren zaanektowany przez rasę żółtą – pomyślałem w zadumie. – Garstka rozbitków którzy nie mogli już żyć w swoim kraju, czy forpoczta armii zdobywająca przyczółek dla przyszłej kolonizacji?

Zapewne to co widziałem stanowiło tylko powierzchnię, łan kwiatów lotosu wyrastający z bagna. Z pewnością pod spokojna powierzchnią targowiska kryło się jego drugie dno. Narkotyki, meliny, przemyt ludzi, azjatyckie mafie, krwawe porachunki, handel żywym towarem… Nie czułem do nich niechęci. Podziwiałem ich pracowitość. Ale jednak wolałbym żeby wrócili do domu… 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/