Film zza Bugu
- poniedziałek, 31, grudzień 2012 09:52
- Andrzej Pilipiuk
Obejrzałem w nocy z Maksymem ukraiński film Toj-Chto-Projszow-Kriz-Wogon – oparta na faktach historia Ukraińca – potomka kozaków charakterników, który został sowieckim pilotem. Skutkiem intryg kumpla NKWD-ysty trafił do łagru, uciekł przedostał się aż do Kanady gdzie przyłączył się do plemienia Indian. Film mocno eksploruje ukraiński i kozacki folklor, nie zawsze było to dla mnie w pełni czytelne. W pamięć zapadają poszczególne obrazy: Motyw lecących bocianów, bohater widzi we śnie swoją przyszłą walkę, przeskoczenie nad paskiem od spodni zapewniające niewidzialność, modlitwa do ściany za którą zamurowane są ikony, deliryczne zwidy pijanego NKWD-dysy, bardzo delikatnie ukazany wątek miłosny… Piękne sceny, symboliczne i dające do myślenia.
Stylistyka przypomina trochę „Wiśniowe noce” – dobra przejmująca muzyka i przygaszone barwy – które od razu robią „historyczny” klimat. Maksym marudził że filmowcom budżetu brakowało – nie zauważyłem. Niestety – u nas się takich filmów nie kręci, telewizja też ich nie pokazuje…
Dlaczego łatwiej obejrzeć u nas film irański niż ukraiński?







