Czy wolno wierzyć chamom?
- wtorek, 07, kwiecień 2015 22:01
- Andrzej Pilipiuk
Radio RMF FM opublikowało „nowe stenogramy” rozmów prowadzonych w kokpicie prezydenckiego Tupolewa. Stenogramy powstać miały w ten sposób że biegli prokuratury wojskowej przeanalizowali nagrania używając aparatury o innym zakresie częstotliwości co pozwoliło odczytać 40% więcej słów. W komentarzach na onecie opis odczytu wykpili bezlitośnie ludzie twierdzący że znają się na akustyce. Przywołano też argument: w przypadku samolotu Germanwings który roztrzaskał się w Alpach o skały po 3 dniach skrzynki były odczytane sprawa wyjaśniona i a wyjaśnienie przedstawione opinii publicznej. Po 5 latach badań katastrofy prezydenckiego Tupolewa ciągle wypływa coś nowego a prokuratura mogłaby powiedzieć na głos: „Scio me nichil scire”!
Co jest w tych materiałach? Nic nowego. Powrót do starej zgranej tezy że generał Błasik i min. Kazana „wywierali presję na pilotów w imieniu prezydenta”. I oczywiście na pokładzie trwała suto zakrapiana libacja. Kilka smakowitych cytatów z wypowiedzi ma podburzyć lemingów przeciw „pisowcom”.
Przyznam że jestem zaskoczony - czy znaczy to że prokuratura zdobyła nowe lepsze kopie nagrań niż 7(!) poprzednich? To znaczy że w poprzednich próbach nie zdołano odczytać aż 40% wypowiadanych kwestii i nikt nie raczył nas o tym powiadomić? Ponieważ opisana „nowa” metoda jest banalna czy to znaczy że poprzednie zespoły ekspertów to banda idiotów?
Zakładajmy że radio zdobyło poufne materiały śledztwa. Zasadniczo jestem za – gdyż tego typu dochodzenia powinny być podane kontroli społecznej – ale prokuratura musi wykonać audyt swoich systemów bezpieczeństwa wykryć i ukarać winnych pracowników… A może nie jest to w ogóle przeciek z prokuratury bo podobne „stenogramy” zamieścił ponad rok temu jakiś bloger?
Tezie o zamachu moim zdaniem przeczy brak wyników niezależnych badań ubrań i rzeczy osobistych ofiar. Nie były prane. Od początku są w polskich rękach. Znajdowały się a pokładzie w chwili tragedii. Potem leżały pod smoleńskim niebem. W nich jest zapisane wszystko. I na pierwsze życzenie p. Macierewicza rodziny dostarczą do badań ile dusza zapragnie…
Ale jeśli nie było zamachu po co te kłamstwa, matactwa, opluwanie zmarłych, poniżanie ich rodzin? Dlaczego rozradowany tusk stojąc kilka kroków od wrakowiska zapomniał się do tego stopnia że próbował przybijać „żółwika” z Putinem? Co tak bardzo rozbawiło tuska i komorowskiego że rechotali czekając na powrót trumien z ciałami ofiar? Po prostu nie jestem w stanie uwierzyć w wersję głoszoną z polecenia chamów. https://www.youtube.com/watch?v=pa3MRxK6_Ek
Patrzą na zdjęcie dziennikarza który upublicznił „informacje”. Całe życie staram się by nie oceniać ludzi po wyglądzie, ale fascynuje mnie jak ten człowiek może pracować jako dziennikarz. Napuchnięte rysy, chorobliwa barwa skóry… Dlaczego radio oddelegowało do tej prowokacji człowieka który mim zdaniem wygląda jak notoryczny alkoholik? Swoją drogą jakoś nie pamiętam ile lat dostali dziennikarze którzy wymyślili przed laty wypowiedź „patrzcie jak lądują debeściaki”. Wcale nie poszli siedzieć? To i ten może spać spokojnie…







