Geopolityka w wykonaniu kretynów
- środa, 18, marzec 2015 14:06
- Andrzej Pilipiuk
Nasza polityka nie jest ani atyrosyjska ani proukraińska. Nasza polityka jest dziełem debili. W konflikcie Rosja-Ukraina mamy 3 możliwości.
-Ogłaszamy: nasza chata z kraja – lejcie się bracia Słowianie, wyjaśnijcie zaszłości między sobą, my się nie wtrącamy.
-Ogłaszamy: Rosja ma rację, Krym to ich łup jeszcze z czasów Piotra I, Tauryda to odwieczne ziemie kozaków Dońskich, Ukraina niech oddaje o co Putin poprosi a swoją drogą też mamy roszczenia do Lwowa.
-Ogłaszamy: Rosja dokonała bezprawnej agresji na naszego sąsiada. Militarnie jesteśmy ciency ale sprzedamy Ukrainie broń, amunicję, rakiety przeciwlotnicze i udzielimy pomocy humanitarnej na ile się da. A Ruskim cofamy wizy i niech się z Polski wynoszą.
W przypadku pierwszym:
Mamy otwarte granice nadal możemy sprzedawać ruskim jabłka i parówki i nie boimy się że nam zakręcą gaz.
W przypadku drugim:
Putin stwierdza „wot mołojcy” – no korekta planu, zanim wydupczymy Polaków jeszcze się przydadzą. No niechta, mają dla chwilowych sojuszników gaz 5% taniej. I puśćcie te ich jabłka i parówki do naszych marketów.
W przypadku trzecim:
Jabłek ani parówek do Rosji już nie sprzedamy. Gaz może zdrożeć. Ale zyskujemy sojusznika i czas na przygotowania – bo Rosja najpierw rozprawi się z Ukrainą a dopiero potem pomyśli o zaczepianiu innych krajów (Litwa to zrozumiała właśnie dostarcza na Ukrainę broń!). W razie zajęcia Ukrainy na Polską stronę granicy przejdą niedobitki ich oddziałów i uchodźcy – mamy wówczas ludzi pod bronią, doświadczonych w walce, nienawidzących Rosji, zdeterminowanych by pomóc nam za wszelką cenę utrzymać linię Bugu, potem linię Wisły…
*
Polityka obecna? Wyobraźmy sobie że szkolny łobuz katuje naszego kumpla z klasy. Pokazujemy łobuzowi język i mruczymy pod nosem wyzwiska, a katowanego informujemy że zasadniczo jesteśmy po jego stronie po czym dalej stoimy z rękoma założonymi na plecach.







