Mroki historii
- poniedziałek, 16, marzec 2015 09:07
- Andrzej Pilipiuk
W 1948-mym roku na Bałtyku odnaleziono dryfujący szwedzki okręt „Kinnekulle". Statek był obrabowany, nadbudówki nosiły ślady podpalenia, maszynownia zalana była wodą. Kapitan Karl Bertil Johansson i reszta załogi zniknęli bez śladu. Na okręcie nie znaleziono żadnej notatki mogącej rzucić światło na losy marynarzy. Wcześniej okręt zawiózł do Polski ładunek szwedzkiego węgla. Niemal jednocześnie na pełnym morzu znaleziono szczątki nadbudówki innego szwedzkiego okrętu „Ivan”.
Bomba wybuchła bardzo szybko. 3 lata później do ambasady Szwecji dotarł Polak – zwolniony z więzienia na Rakowickiej. Twierdził że w więzieniu zetknął się z marynarzami „Ivana”. Podobno zostali potem wywiezieni do ZSRR.
W latach 60-tych na zachód dotarła informacja że marynarze „Kinnekulle” byli przetrzymywani w Gdańsku i wysłano ich do Kaliningradu – w łapy NKWD.
W roku 1993 w amerykańskiej polonijnej gazecie „Gwiazda Polarna” ukazała się relacja człowieka który twierdził że jako młody chłopak (czeladnik krawiecki) dostarczając mundur do siedziby UB w Słupsku był świadkiem torturowania, zamordowania i spalenia w piecach krematoryjnych zwłok szwedzkich marynarzy. W 2000 roku przeszukano podziemia biblioteki (niegdyś siedziby UB) nie znaleziono jednak żadnych szczątków ludzkich.
Odkrywamy coraz to nowe szczątki ofiar UB. Być może ta ponura sprawa też zostanie w końcu rozwiązania…
*
Jeśli ktoś czyta po szwedzku:
http://www.raoul-wallenberg.eu/wp-content/uploads/2011/03/S-Kinnekulle-.pdf








