O paleniu czarownic
- sobota, 31, styczeń 2015 05:46
- Andrzej Pilipiuk
Oburza nas ciemnota naszych przodków której jednym z przejawów było polowanie na tzw. „czarownice”. Czy nasze oburzenie jest słuszne? Czy dla ówczesnego społeczeństwa nie była to forma samoobrony przed trucicielkami i specjalistkami od aborcji?
O co pomawiano „staruszki”? Krowy miały przez nie tracić mleko – to łatwo dawało się uzyskać – wystarczy mocne zatrucie odpowiednimi ziołami. Pomór drobiu czy trzody chlewnej – podobnie. Świerzbem łatwo intencjonalnie zarazić – trzeba mieć tylko pod ręką kogoś chorego. Zatruć studnię? – no problem wystarczy kilka kilogramów zielonych orzechów… Mąka z ziarna zatrutego sporyszem wywołuje omamy, owrzodzenia i pobudzenie psychoruchowe…
Może zatem przynajmniej część spalono na stosach słusznie?







