O petach
- piątek, 14, grudzień 2012 09:55
- Andrzej Pilipiuk
30 lat temu smog dymu papierosowego unosił się nad Polską jak kraj długi i szeroki. Pety nasze kpiły sobie z jakichkolwiek światowych norm zawartości nikotyny czy substancji smolistych. Kurzyli wszyscy. Niepalący mężczyzna był rzadkością. Paliła zdecydowana większość uczniów zawodówek.
Przez 30 lat liczba palaczy znacząco spadła a to co dziś palą Polacy to "siano" - niska zawartość nikotyny, drastycznie niższa zawartość smoły etc. Palenie wśród inteligencji stało się passe' a używka ta coraz częsciej kojarzona jest z marginesem społecznym. Dodajmy że za komuny pety z filtrem były rzadkością. Dziś filtr mają prawie wszystkie.
Pety były używką stosunkowo tanią i pomijając krótki okres kartkowy - powszechnie dostępną. Dziś akcyza wywindowała ceny, a UE kolejnymi zakazami ogranicza ich produkcję i dystrybucję. Mówi się po cichu o delegalizacji tytoniu ok 2025-tego roku.
Wydawać by się mogło że skoro pali się mniej i słabsze pety nowotwory powinny umykać z kontynentu z podkulonymi ogonkami. Tymczasem rak ma się dobrze - a wręcz znajduje się w ofensywie. Rak płuc atakuje też ludzi którzy nie palą a nawet takich którzy nigdy nie palili.
Paradoks? Nie. To prawdopodobnie EPIDEMIA.
Główny odejrzany to wirus Epsteina-Barr (EBV). Jego NOSICIELAMI JEST OK. 70% LUDZI. Dziś wiemy że wirus ten jest odpowiedzialny za raka krtani (jeden z raków rzekomo typowych dla nałogowych palaczy). Podejrzewa się że wywołuje ziarnicę złośliwą (drugi z "ulubionych" raków atakujących peciarzy). wywołuje też chłoniaki i monoukleozę być może tzw. zespół chronicznego zmęczenia i przewlekłe depresje.
Badania trwają.
Jestem zdecydowanym wrogiem kurzenia petów. Ale jeśli okaże się że to nie one są winne nowotworom - mamy prawo to wiedzieć. Także dla tego by szukać sposobów wyeliminowania prawdziwego sprawcy...








