O demoralizacji
- niedziela, 30, listopad 2014 04:18
- Andrzej Pilipiuk
Wyimek z dyskusji na Weryfikatorium o wydawaniu książek ze współfinansowaniem.
*
Byłem bodaj po 4 roku studiów gdy ruszyły badania wykopaliskowe na zamku w Malborku. Do tej pory było tak że studentom za praktyki płacono. Gdy chodziłem jeszcze do liceum płacono nieźle - kto pomachał z archeologami łopata przez miesiąc dostawał tak z pół ówczesnej średniej. Gdy byłem na studiach n niektórych wykopaliskach jeszcze płacono, na innych dawano już tylko zakwaterowanie + ryczałt na wyżywienie - przeważnie 10-15 zł/dzień. Kokosy to nie były - ale na proste żarcie starczało (1995r.) i jeszcze od biedy stówkę się przywoziło do domu. Stówka wówczas to tak jak ze 4-5 stówek dziś.
Malbork był przełomem. Planowano kopać 4 miesiące, grupami po bodaj 20 studentów. I ...zapowiedziano że NIE PŁACĄ NIC. Ale że bardzo warto bo to i zamek i jeszcze będą dla uczestników zajęcia z rysowania zabytków. Wraz z kilkoma studentami starszych lat złapaliśmy się za głowy i zaczęliśmy wzywać by te wykopaliska całkowicie zbojkotować.
Argument? Prosty. Jeśli dziś instytut zobaczy że można nie płacić w jednym miejscu to za rok nie będą już płacić nigdzie. Niestety olano nas - miejsca do malborka rozdrapano momentalnie.
w efekcie instytut zdobił niezły biznes 80 roboczo miesięcy za bezdurno w dodatku po godzinach studenci jeszcze myli i rysowali i opisywali wykopane skorupy - co pozwoliło na dalsze oszczędności.
Rok później nie płacono już nikomu i nigdzie a nawet pojawiły się opłaty za wykopaliska za granicą (Jordania 800 $ od osoby - choć z tego co słyszałem rząd Jordanii pokrywał przelot, zakwaterowanie i nawet przewidział kieszonkowe dla studentów)
Do czego zmierzam:
współfinansowanie może w perspektywie kilku lat zdemoralizować wydawców. Na razie POD to domena firm krzaków i wydaje się w ten sposób literaturę przeważnie g... wartą. Za parę lat może dojść do sytuacji gdy w poważnych wydawnictwach koszta druku zostaną przerzucone na autorów.







