O zawodach

Gdy chodziłem do podstawówki (lata 80-te). każdy wiedział że zawodówka to ostateczność. Że należy stanąć na rzęsach byle dostać się do liceum lub w ostateczności technikum. Dlaczego? Zawodówki to był kanał. Bagno. Zoo.

Na porządku dziennym były w nich haracze, przemoc, fala. Zdarzały się gwałty i ciężkie uszkodzenia ciała.

W dodatku poziom nauczania zawodu był ŻADEN. Uczono się obróbki na maszynach z lat 50-tych i 60-tych, często wycofanych z zakładów gdy Gierek robił wymianę parku maszynowego. Ergo: jeśli ktoś miał ochotę na 3 lata brania w mordę i zdobycia nieaktualnych kwalifikacji - zawodówka była dla niego. Cieszę się ze ten wrzód wypalono.

Kłopot w tym że nie stworzono w jego miejsce nic nowego. Szkoły zawodowe które przetrwały uległy głębokim zmianom, poprawiły kwestie bezpieczeństwa,  dogoniły nieco świat techniki, ale dziś jest ich zbyt mało.  

Drugi kłopot że żulia pozbawiona matecznika zalała gimnazja i licea.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/