Wydajemy się sami
- niedziela, 23, listopad 2014 09:57
- Andrzej Pilipiuk
Wyimek z dyskusji na Weryfikatorium - tzn. czy możliwe jest zostanie sławnym pisarzem dzięki zainwestowaniu własnej lub zebranej kasy w druk swego dzieła...
*
Jeśli ktoś np. spisał wspomnienia partyzantów ze swojej wioski, poskanował zdjęcia i dokumenty i złożył z tego publikację regionalistyczną która zainteresuje ich wnuków i sąsiadów, oraz regionalistów z pobliskiego miasta powiatowego - to jak najbardziej przychylam się by zebrał kasę przez crov i wydał jako self.
(pasjonaci raczej groszem nie śmierdzą a gminy i lokalni biznesmeni wywalają kasę w błoto garściami ale niestety rzadko wspierają podobne przedsięwzięcia...)
Jeśli ktoś ma "Dzieło" które zamierza wydać postawić na półce, rozdać znajomym - to zebranie kasy przez portale i druk na zasadach self/pod jest trochę wątpliwy moralnie - w końcu za cudzą kasę zdobywa się chwałę własną - ale skoro to dobrowolne datki - to ok.
W obu przypadkach mamy do czynienia z niewielkim nakładem i jest to działalność stricte niekomercyjna - tzn. zarobić się na tym raczej nie uda.
Wydrukowanie tą drogą np. 1000 egzemplarzy jst zapewne możliwe - ale wydaje mi się że osiągnięcie tą drogą wielkiej sławy, zdobycie wielkiej kasy etc. - jest raczej mało realne.
***
Jak ja bym to zrobił?
Mamy arcydzieło z gatunku fantastyki. drukujemy broszurkę zawierającą pierwsze 50 stron. dogadujemy się z organizatorami dwu największych konwentów (Pyrcon - wiosną w Poznaniu - 21 tyś uczestników, falkon jesienią w Lublinie 8-9 tyś uczestników) aby dodać broszurę do materiałów wręczanych uczestnikom.
Koszta powiedzmy 30 tyś zł na druk + dosponsorowanie obu imprez np 5 tyś (strzelam).
dzięki temu 25 tyś luda (bo część pojawi się na obu imprezach) dowiaduje się że istniejemy my i nasze dzieło.
Oczywiście część wyrzuci bez czytania. Część przeczyta kawałek. Część przeczyta całość, nieliczni stwierdzą - cool - chcę wiedzieć co będzie dalej.
Powiedzmy sobie szczerze tych ostatnich będzie może 3% jesli damy tam adres strony www gdzie będzie można to kupić...
może uda się tą drogą spylić 1000 sztuk (zakładam optymistycznie). Z tych pierwszych 1000 czytelników jakiś odsetek poleci dzieło znajomym, machnie w necie recenzje dobre lub złe. Pójdzie fama. Albo nie.
Na stronie można dać jeszcze inny kawałek - do pobrania gratis.
Ergo: macie 30 tyś na zbyciu - można zaryzykować.
Ale pewnie się nie uda.
tzn. mi się wydaje że powyższy sposób daje niewielkie ale jednak szanse na sukces.









