Po marszu...
- czwartek, 13, listopad 2014 09:34
- Andrzej Pilipiuk
Narodowcy to niestety skończeni DURNIE. Przykro mi to pisać - ale to FAKT. Co roku na marszu ten sam problem - kolesie w kominiarkach na ryjach pojawiają się znikąd, robią dym i znikają przechodząc jak duchy przez kordon PO-licji.
Straż marszu powinna wobec każdego zadymiarza
a) użyć trasera (w Polsce legalny)
b) złapanych obedrzeć z kominiarek i sfilmować ryje.
c) obszukać czy mają jakieś dokumenty.
d) dobrze byłoby wzorem kijowskiego Majdanu zmusić gości do spowiedzi przed kamerami - kim są, skąd przyjechali, kto zwerbował, ile dostali kasy za robienie zadymy.
e) złapanych przekazać policji filmując moment przekazania.
tzw. zatrzymanie obywatelskie daje sankcję na wszystkie te działania.
zdjęcia wrzucić w net z prośbą by internauci pomogli w identyfikacji.
Za każdego zidentyfikowanego jako policyjny prowokator żądać od policji miliona złotych odszkodowania.
Za każdego przekazanego policji i przez policję wypuszczonego - żądać natychmiastowej dyscyplinarki dla
tych którzy przyjęli jeńca. Wobec wszystkich zatrzymanych zadymiarzy RN powinien zakładać sprawy sadowe i żądać
konkretnych odszkodowań.
Organizacyjnie:
Maszerować należy rankiem - ciemności ułatwiają robotę prowokatorom i utrudniają filmowanie zajść. Odnośnie filmowania - trzeba mieć swoich kamerzystów w przyzwoitym sprzętem w domach wzdłuż trasy marszu z góry widać lepiej. Członkowie straży marszu powinni mieć kamerki osobiste - do filmowania interwencji.
Ruch narodowy w ciągu najdalej godziny po zakończeniu powinien wystosować oświadczenie podsumowujące marsz i zachowanie służb mundurowych. Oświadczenie musi być tłumaczone na 6-8 podstawowych języków. Zagraniczne telewizje powinny otrzymać pakiety filmików z co smakowitszymi scenami prowokacji i odpowiednim komentarzem.
Proste? Proste. Ale dla polskich narodowców za trudne.







