O bezrobociu
- piątek, 07, grudzień 2012 16:58
- Andrzej Pilipiuk
Portal Niezależna.pl podał że bezrobocie wzrosło do 12,9. Szczerze powiedziawszy po najwięszym portalu opozycyjnym spodziewałem się nieco głębszego spojrzenia na problem...
Te 12,9% jest to liczba z sufitu wzięta, nie oddająca w żaden sposób sytuacji. Oblicza się ją na podstawie liczby zarejestrowanych bezrobotnych. Powszechnie wiadomo, że wielu pracujących na czarno figuruje w rejestrach PUP'ów, a jednocześnie sensu rejestracji nie widzi masa autentycznie bezrobotnych, którym się nie chce dojeżdżać, nie stać ich na regularne wycieczki do miasta powiatowego, lub nie widzą w tym sensu.
Ja liczyłbym to zupełnie inaczej: Liczba Polaków w wieku produkcyjnym 18-67 lat wynosi około 20 milionów. Liczba zatrudnionych około 12 milionów. Ergo: BEZROBOCIE W POLSCE PRZEKRACZA 40%.
Skąd ten wniosek? Za bezrobotnych uznać należy emigrantów zarobkowych (nie znaleźli pracy w kraju) ale też wszystkich pseudorolników - ludzi posiadających gospodarstwa mniejsze niż granica opłacalności - ok 40 hektarów na rodzinę (to kilka procent naszych chłopów). Do bezrobotnych zaliczyć należy też studentów - gdyż po pierwsze masa ludzi studiuje tylko po to by przedłużyć sobie młodość, po drugie jak pamiętam z okresu moich studiów każdy niemal student rozpaczliwie szukał jaichś fuch i możliwości dorobienia sobie...
Potwierdza te wyliczenia wskaźnik zatrudnienia który mamy na poziomie 55% wobeć średniej innych krajów europejskich 64-75% czy USA za Buschów - ok 85%
Siłą rzeczy jeśli dla kraju pracuje nieco ponad połowa zdolnych do pracy obywateli to ich zarobki nie mogą być wysokie - należy ich bowiem na rózne sposoby złupić bezlitośnie by utrzymać rzeszę nierobów. Kraj taki musi też pogrązyć się w chronicznym kryzysie.








