O tym że warto się modlić

Nocne strachy.

                Miewałem w życiu rozmaite dziwne sny. Wspominałem na tych łamach jak przyśniła mi się scena palenia zwłok więźniów obozu koncentracyjnego i jak po latach ujrzałem identyczną sytuację na filmie. Mojemu Dziadkowi na kilka lat przed śmiercią zaczęli śnić się jego dawno zmarli przyjaciele, jakby dawali znak że czekają po tamtej stronie… Jednym z najpaskudniejszych przeżyć był sen przepowiadający śmierć członka rodziny. A właściwie nie. Sen w którym widziałem i sam odczuwałem bezbrzeżną rozpacz panującą już po tym fakcie. Obudziwszy się, kompletnie roztrzęsiony wstałem z łózka i pomodliłem się, prosząc by to co zobaczyłem nie wydarzyło się… Modlitwa została wysłuchana. Sen nie spełnił się. Minęło kilka lat i zacząłem wracać w myślach do tamtego poranka. To co przeżyłem we śnie było jakieś takie …zbyt prawdziwe.

                Sny towarzyszą nam od zawsze, od czasów najgłębszej prehistorii. Może pojawiły się jeszcze wcześniej – wszak zwierzęta też coś śnią… Ludy pierwotne i starożytne przykładały do snów ogromną wagę. Uważano je za zapowiedź przyszłych wypadków, sygnały od bóstw i duchów. Władcy poszukiwali ludzi potrafiących wiarygodnie wyjaśnić znaczenie tego co sami zobaczyli w sennej malignie. Wszyscy znamy historię biblijnego Józefa i wiemy jaką karierę zrobił wyjaśniwszy faraonowi znaczenie snu o krowach chudych i tłustych. Oczywiście chęć poznania przyszłości towarzyszyła nie tylko królom. Dziwne sny nawiedzały też bogaczy, kupców, a także ludzi prostych i niewolników. Nie każdego było jednak stać na pomoc fachowego interpretatora. Powstały zatem mniej i bardziej skomplikowane senniki – katalogi znaków które można odszukać w snach i zanalizować wedle wskazówek. Najstarsze liczą sobie około trzech tysięcy lat, ale prawdziwa eksplozja podobnych publikacji nastąpiła w XIX wieku wraz z rosnącym zainteresowaniem przeszłością. Starożytne stele i papirusy zapisane niezrozumiałymi znakami pobudzały wyobraźnię. W czasach naszych pradziadków „Sennik Egipsko-Chaldejski” stał w każdej szanującej się domowej biblioteczce. Doczekał się licznych wydań i sdycji. Były to opracowania o różnym stopniu „dokładności” a użytkownicy w długie zimowe wieczory wiedli namiętne i burzliwie spory który autor ujął temat najlepiej. Dziś jeszcze trafiają się w antykwariatach egzemplarze z tej epoki. Niemal żaden nie jest w stanie dziewiczym – wszystkie noszą ślady intensywnej nierzadko gorączkowej lektury. Obecnie moda jakby trochę przeminęła – ale nadal w większości księgarni znajdziemy takie dzieła odwołujące się do egzoterycznej spuścizny rozmaitych egzotycznych ludów i religii.

                Kościół o snach wypowiadał się raczej ostrożnie. Liczne objawienia senne i próby ich interpretacji znajdujemy w Biblii. Sny prorocze nawiedzały grzeszników i świętych. W snach pojawiały się ostrzeżenia, wizje, porady natury religijnej i dyplomatycznej. Jednak realistycznie zakładano że nie wszystko co widzi się przez zamknięte powieki pochodzi od Boga i aniołów. Dlatego raczej unikano nadawania snom przesadnie dużego znaczenia, a wiernym odradzano szukania w nich mądrości. Czy sny mogą dać użyteczną wiedzę naukową? W roku 1865-tym niemiecki chemik August Kekule, jeden z pionierów badań benzenu, zmagał się z problemem jaka może być budowa atomowa cząsteczki tego związku. Zmęczony zapadł w drzemkę w fotelu. Przyśnił mu się …benzen. Sześcioatomowe łańcuchy atomów węgla pełzały i wiły się jak robactwo, gdy nieoczekiwanie jeden z nich złapał własny ogon. Chemik przebudził się olśniony. Po latach istnienie tzw. pierścienia aromatycznego potwierdzono przy użyciu mikroskopów elektronowych… Podobnie Dymitr Mendelejew po latach badań i rozważań teoretycznych właśnie we śnie ujrzał tablicę z układem okresowym pierwiastków. Wydaje się że w tych dwu przypadkach nie ma nic nadprzyrodzonego czy choćby niezwykłego. Obaj uczeni zagadnieniom tym poświęcali całe lata badań sen tylko dopomógł im wpaść na właściwy trop.

                Rozmaite próby naukowego badania wizji sennych zazwyczaj dawały wyniki co najmniej dziwne. Ustalono które partie neuronów zostają pobudzone w kolejnych fazach, ale nie złożyło się to w żadną sensowną całość. Nie udało się odczytać snów aparaturą pomiarową. Nie zdołano metodami naukowymi wywołać snów na konkretny temat. Lepsze efekty dawały rozmaite techniki prowadzące do przeżycia snu świadomego – ale te z kolei uznano za nienaukowe. W latach 80-tych także w ZSRR podejmowano ciekawe eksperymenty. Śpiącym unoszono powieki i wykonywano mikroskopowe zdjęcia źrenic i siatkówek. Sowieccy uczeni wierzyli że uda się tą drogą sfotografować obrazy marzeń sennych. Królikami doświadczalnymi byli m.in. osadzeni w zakładach psychiatrycznych narkomani i alkoholicy – jako posiadający szczególnie wyraziste koszmary nocne. Niestety ten śmiały eksperyment mimo miesięcy żmudnych prób i utopienia tysięcy rubli przyniósł efekty zgoła żadne. Zaledwie na kilku fotografiach dopatrzono się czegoś w rodzaju rozmazanych sylwetek, ale ostatecznie uznano to za defekty kliszy.

                Co się stało to się nie odstanie – mówi staropolskie przysłowie. Czy aby na pewno? Dla Boga historia ludzkości jest jak długa partia szachów. W dodatku obserwuje ją spoza strumienia czasu, a jednej chwili widząc początek i koniec, sytuację panującą na szachownicy w każdej chwili gry. Jeden ruch pionka na szachownicy wpływa na zachowanie sąsiednich a tym samym na wynik końcowy partii. Cofanie ruchu jest bardzo źle widziane, łamie reguły gry… Czy możliwe że w niektórych przypadkach już wykonany wyrok cofnie się? Wydaje mi się że tak. Czy tak było w moim przypadku? Nie wiem. Nie mam pewności. Pozostało mi tylko mgliste przeczucie że coś z tym snem było „nie tak”.

                Przeszłość istnieje w postaci materialnych śladów i naszej pamięci. Teraźniejszość dostępna jest naszym zmysłom. Przyszłość dopiero nadejdzie. Dla Boga te ograniczenia nie istnieją. Czy czasem zdarza się że słysząc żarliwe prośby westchnie ciężko i dokona niewielkiej korekty przeszłości? Cofnie ruch przesuwając pionek z zagrożonego pola? Tak mi się wydaje. Zapewne i tu obowiązują jakieś zasady. Może dotyczy to jedynie tych pionków które nie są szczególnie ważne? Może wręcz przeciwnie tylko najważniejszych? A może Bóg pomaga tym którzy dzięki szczerej wierze jakoś szczególnie są Mu bliscy? Oj to chyba nie mój przypadek. Jak zwykle przy dotknięciu nieznanego – nie mamy dowodów, zaś poszlaki są zbyt wieloznaczne i trudne do interpretacji.

                Zakładając że następuje czasem taka zmiana biegu wydarzeń - czy takie sny gdzie przeżywamy nieszczęście które nie zaistniało nie są przypadkiem jej śladem? Jeśli dusza jest zjawiskiem z zakresu fizyki kwantowej to drobne pętle czasowe są dla niej możliwe. Może zatem gdzieś głęboko w podświadomości pozostają szczątkowe zapisy stanu sprzed korekty? Czy coś w nas, niewielki element jaźni pamięta co się przytrafiło? Tylko dlaczego to zostaje? Bóg będąc wszechmocny powinien skasować taki zapis do czysta. Przeoczył? Nie wydaje mi się. Sądzę raczej że te sny, przebitki, zjawiska deja vu mają swój określony cel. Wszystkie wydarzenia w których bierzemy udział kształtują naszą osobowość. Być może to co nas spotyka ma nas w jakiś sposób zmienić na lepsze. Wprowadzenie niepełnego zapisu do podświadomości sprawi że zmienimy się choć wydarzenie które do tego doprowadziło ostatecznie nigdy się nie przytrafiło?

                Tak czy inaczej jeśli przytrafi się nam nieszczęście - warto się modlić. Czasem nieszczęście może się cofnąć. Najwyżej tego nie zapamiętamy…

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/