Z kuźni
- środa, 03, wrzesień 2014 23:55
- Andrzej Pilipiuk
Ująłem łom i bez większego trudu urwałem skobel. W holu naszykowano materiały budowlane. Leżały tu worki kleju do kafelków, gipsu i cementu. Stały kartony z płytkami glazury i terakoty. Zgromadzono też deski i belki oraz paczki paneli podłogowych.
-Co za sens zrywać stary parkiet by zastąpić go tanim gównem!? – mój towarzysz był głęboko zniesmaczony. – To przecież czerwony dąb! Teraz takiego nie zdobędzie za żadne pieniądze. Albo popatrz na te lampy. Szczyt bezguścia. Taki piękny dom trzeba meblować szlachetnymi antykami a nie…
-Nie wymagajmy zbyt wiele od dorobkiewiczów. Wyższe uczucia estetyczne mogą się pojawić najwcześniej u ich wnuków a i to jest mało prawdopodobnie – filozofowałem.
Szybko przeczesaliśmy wszystkie pomieszczenia. Pusto… Tu i ówdzie poniewierały się jeszcze pojedyncze meble przeważne elementy meblościanek z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, oraz nieliczne przedmioty codziennego użytku. Tylko po układzie pomieszczeń mogłem rozpoznać dom oglądany przez szkło kuli. Kolejne pokolenia użytkowników wymiotły z tych murów całą historię.






