POtologie szkolne epoki tuska
- wtorek, 05, sierpień 2014 07:50
- Andrzej Pilipiuk
Od września ok. 70% sześciolatków idzie do szkoły. Idą bo tak sobie zażyczyła władza. Ludzie związani z akcją „Ratuj Maluchy” zebrali około miliona podpisów pod żądaniem referendum w tej sprawie. Zostali przez władze kompletnie olani.
Wedle danych zebranych z ok 7 tyś szkół sytuacja jest tragiczna. Dzieci klas I-III będą zmuszone uczyć się w systemie zmianowym. W ok. 30% szkół występują problemy ze stołówkami i toaletami. Wyśrubowane normy HAACAP sprawiły że większość szkół zrezygnowała z prowadzenia kuchni – posiłki dostarczają zewnętrzne firmy cateringowe co zwłaszcza w mniejszych miejscowościach jest bardzo kłopotliwe (np. zaoferowano przekąski zimne), a często w ogóle niemożliwe.
Przypominam że tusk zamknął w ciągu kilku lat 2800 szkół z znaczna część kadry poszła na bruk. Pisałem już kilka lat temu: niż demograficzny – miejmy nadzieję ze chwilowy – to szansa na podniesienie standardów naszej edukacji. Na ostrą selekcję kadry – odsianie z „materiału belferskiego” pijaków, sadystów, idiotów, oraz obniżenie liczebności klas do standardów fińskich 12-15 dzieci.
Zamiast tego mamy nadal wszystkie patologie które pamiętam z własnych lat szkolnych: przepełnione klasy, naukę na zmiany, oraz za biurkiem ludzi którzy nigdy nie powinni zostać nauczycielami. Zamknąć szkołę jest łatwo. Ponowne jej uruchomienie po kilku latach to konieczność remontu, ponownego wyposażenia, jedynym plusem jest możliwość skompletowania kadry od zera.
Władza tłumaczy likwidację szkół brakiem pieniędzy. GÓWNO PRAWDA. Chodzi o max. 30-40 tyś etatów. Pieniądze są - liczba urzędników w ciagu 7 lat rządów tuska wzrosła z 540 do 900 tyś.
*
Moja historia - warszawska praga szkoła na 126 ul Otwocka.
Rok 1981 - idę do szkoły - rodzicie mają pełna wolność - kto chce aby dzieci chodziły na I zmianę zapisuje dzieci do klas A i B. Kto chce na II zmianę zapisuje dzieci do klas C i D.
Sal brakuje - więc moja klasa po kilku tygodniach pobytu w głównym budynku szkoły trafia na zesłanie do pomieszczen wygospodarowanych w sąsiadującym liceum ekonomicznym.
Rok 1982 - klasa II. rodzice dzieci klas C i D się zbiesili - chcą by ich dzieci chodziły na pierwszą zmianę DYREKCJA IDZIE IM NA RĘKĘ.
zaczynam chodzić na 10.40 lub 11.25 kończę ok 16-tej.
Klasa skoszarowana nadal w innym budynku
Rok 1983 - Klasa III - ponieważ szkoła nie ma sal ktoś wpada na pomysł by moja klasa chodziłą na zmianę III. Mam 10 lat - lekcje zaczynam o 14.25 lub 15.10. Zimą gdy idę do szkoły zaczyna się już ściemniać. W tym czasie kumpel z bloku chodzącyna i zmianę jest w domu od 3-4 godzin. Lekcje kończę ok 19.15 - do domu docieram gdy trwa dziennik telewizyjny. Przepadają mi np. lekcje angielskiego - są organizowane popołudniami...
ps. Gdy 10 letnie dzieciaki szły do szkoły pónym popołudniem klasy 7 i 8 (stare chłopy i baby po 13-14-15 lat) obligatorynie miały wówczas lekcje na zmianę I.
BYŁEM PEWIEN ŻE TE PATOLOGIE SZKOŁY PRL NIE MAJĄ RACJI BYTU W III RP!!!
*
Przypomnę jeszcze 5 pytań niedoszłego referendum:
1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?
2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków?
3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?
4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej?
5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?






