O gazoporcie
- niedziela, 27, lipiec 2014 10:09
- Andrzej Pilipiuk
Sprawa gazoportu w Świnoujściu jest doskonałym przykładem indolencji PO. Budowę przygotował rząd PiS jeszcze w 2006-tym roku. Chodziło o szerszą politykę zabezpieczenia energetycznego Polski w razie gdyby Ruscy coś fikali. Budowę wykonywać miały głównie polskie firmy, w oparciu o wytwarzane w kraju komponenty. Rząd PO prace wstrzymał, środki finansowe przeznaczył na inne cele. Po dwu latach ocknęli się, że może jednak trzeba ten gazoport mieć. Podpisano umowę z Włochami.
Ten kto ją podpisał powinien zostać powieszony, bowiem skonstruowana jest idiotycznie. Włosi nie dość że spóźnili się już dwa lata, nie dość że kładą rury bez wymaganych atestów to jeszcze zażądali bezczelnie 300 milinów dopłaty. I nie możemy im zrobić NIC.
Jak to powinno wyglądać? Zlecamy budowę. Specyfikacja techniczna taka a taka, termin oddania taki a taki, zapłata po odbiorze technicznym każdego etapu. (a najlepiej całości). Za każdy dzień opóźnienia – firma budowlana ma potrącone z wypłaty. Dodatkowo gdyby poważnie zawalili termin mają pokryć nasze straty.
Plan PiS miał się opierać na kilku filarach. Oprócz gazoportu miały być przełączki umożliwiające zakup gazu na zachodzie i jego przesył na wschód. Miały być rurociągi lokalne umożliwiające dystrybucję gazu łupkowego w rejonach przypuszczalnego wydobycia. Wszystko funkcjonowałoby jako jeden dobrze przemyślany system, a poszczególne elementy uzupełniały by się wzajemnie…
Wystrczyło nie robić nić. Nie psuć tego co Kaczyści uuchomili. Dziś PO spijałoby całą śmietankę a tusk robiłby sobie pijar przecinając kolejne wstęgi. 7 zmarnowanych lat...








