Wprost i ABW

                ABW wkroczyła do redakcji „Wprost” by zabezpieczyć „dowody w śledztwie nielegalnego podsłuchiwania polityków” – czyli mówić brutalnie by skonfiskować kompromitujące rząd nagrania. W komputerach i na dyskach przenośnych znaleziono około 3 tysięcy godzin różnych nagrań w tym jakiś odsetek (być może znaczny) odnosi się afery taśmowej.

                Widzę to tak: Z jednej strony akcja służb jest jak najbardziej uzasadniona. W tej sprawie nie może być żadnych niedomówień. W tej sprawie trzeba przeprowadzić rozległe cięcie operacyjne i usunąć ohydny polityczny nowotwór w jaki zmieniła się partia rządząca. Nie można też tolerować sytuacji gdy ktoś używa nagrań by ostrożnie je dawkując podbijać nakład gazety i zbijać fortunę. Nie można też tolerować sytuacji w której politycy niepewni jakie zebrano na nich „kompromaty” będą skłaniani do uległości przez gangsterów lub obce służby.    

                Z drugiej strony – nie oszukujmy się platformersom grunt pali się pod nogami. Ta akcja miała na celu próbę przejęcia materiałów kompromitujących (mało realne ale spróbować muszą) oraz totalne zastraszenie środowiska dziennikarskiego. Zabezpieczenie komputerów redakcyjnych „na potrzeby śledztwa” skutecznie sparaliżuje pracę redakcji – być może uniemożliwi wydanie kolejnego numeru – co oznacza wielusettysięczne straty.

                Ergo: Akcja byłaby usprawiedliwiona gdyby inna intencja przyświecała jej organizatorom i gdybyśmy mogli mieć zaufanie do instytucji która zabezpiecza materiały. W obecnej sytuacji takiego zaufania nie mamy i mieć nie możemy. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/