O belfrach
- czwartek, 15, listopad 2012 11:04
- Andrzej Pilipiuk
Nauczyciele ze śląska postawili tuskowi „ultimatum”. Marudzą w nim jak to bardzo im źle. Z jednej strony rozumiem – perspektywa zamknięcia minimum 800 szkół musi przerażać. Z drugiej strony nie doszło by do tego gdyby nie spadająca lawinowo dzietność Polaków. I znowu trzeba zadać sobie pytanie: co zrobili nauczyciele? Dzietność spada od lat. Ilu belfrów we własnym dobrze pojętym interesie tłumaczyło wychowankom jak ważny jest dla kraju przyrost naturalny i dlaczego należy posiadać dzieci? Ilu tłumaczyło zaszłości historyczne i mechanizmy gospodarcze? Niewielu. Praktycznie cały ZNP od dawna zblatowany jest z komuchami z SLD. Ogromna masa popierała UW a obecnie PO.
Belfrzy płaczą że nie mają możliwości dyscyplinowania uczniów. I znowu trzeba zadać sobie pytanie: a co zrobili gdy pozbawiano ich uprawnień? Nie zrobili nic. Nawiasem mówiąc gdy chodziłem do podstawówki w latach 80-tych i gdy możliwości karania były znacznie lepsze, już wtedy nauczyciele korzystali z nich z nazwijmy to przesadną ostrożnością. Początkujące bandziorki cieszyły się w szkole pełną swobodą działania. Gdy przed pięciu laty minister Giertych chciał przykręcić śrubkę nastoletniej żulii to właśnie ciało pedagogiczne rzuciło się na niego z pazurami. Dziś nauczyciele głośno jęczą ale nie piszą pism, do swojej ministerki, nie domagają się rozwiązania problemu…
Nauczyciele walczyli bohatersko z "faszystą" Giertychem. Walczyli też z PiS-em. ZWYCIĘŻYLI. Teraz pora konsumować owoce tego zwycięstwa…








