O pronografi
- środa, 16, kwiecień 2014 00:43
- Andrzej Pilipiuk
Istnieją dwie odmiany pewnego odwiecznego zjawiska jak dwie strony tej samej monety. Erotyka i pornografia.
Gołe baby i fallusy rysowali już jaskiniowcy. Poziom tych prac często przywodzi na myśl bazgroły z miejskich szaletów – kto bywał na wykładach prof. Gąssowskiego ten wie – reszta musi uwierzyć na słowo, albowiem z reguły tych malowideł nie reprodukuje się w albumach.
Wraz z rozwojem cywilizacji nastąpiła pewna specjalizacja estetyczna. Erotyka i pornografia rozdzieliły się.Widzimy to m.in. na freskach pompejańskich. Nagość po prostu na nich występuje. Ale na co innego pozwalano sobie w przestrzeniu miejskiej czy w domach prywatnych, a co innego malowano na ścianach domów publicznych. Kontrast jest wyraźny.
Granica jest płynna i definicje w rodzaju „narządy płciowe we wzajemnym ruchu” - jak to klepnął kiedyś nasz sejm nie oddają istoty rzeczy. W dodatku istnieją różnice indywidualne i kulturowe a poczucie smaku i skłonność do kontemplacji pewnych obrazków zmieniają się też z wiekiem, wrażliwością, wykształceniem, rodzajem formacji intelektualnej i dojrzałością.
Dla mnie granica przebiega po linii intencji przedstawienia. Czy pokazujemy nagie ciało dla zachwytu nad jego pięknem, czy produkujemy materiały pomocnicze dla nastoletnich onanistów. Proporcje? Zapewne coś koło 1:99. Niestety większość ludzi kompletnie nie jarzy o co biega.
Miałem w ręce album "Erotyczne antyki" - autorka ewidentnie nie chwytała tak subtelnych różnić. Obok delikatnych figurek w brązu przedstawiających roznegliżowane dziewczęta, umieściła skrajnie prymitywne obrazki pornograficzne drukowane w czasach wojen napoleońskich. Dorzuciła garściami dzieł z dalekego wschodu - które powinny być zgrupowane w oddzielnym rozdziale, oraz uzupełniła całość dziełami z gatunku żartów rysunkowych. Chaos obrazujący bałagan który miała w głowie...
Związki pornografii z prostytucją, promocją zboczeń i innymi patologiami społecznymi są oczywiste dla każdego kto potrafi ruszyć głową i czasem coś czyta (takie papierowe z mnóstwem literek i bez obrazków). To jest przemysł: wielki, bezwzględny, dochodowy i świetnie zorganizowany. Coś jak przemysł tytoniowy czy monopol spirytusowy. Zapewnia pracę masie ludzi, ale bazuje na uzależnieniach i podsycaniu słabości. Wreszcie szkodzi wytwórcom i użytkownikom wyrobów, oraz emituje rozmaite trucizny do środowiska.
Praktycznie zawsze okalecza. Czasem zabija.
*
Powyższy wpis nie spodobał się moderatorowi pewnego froum.








