o "szczurach"
- wtorek, 06, listopad 2012 09:16
- Andrzej Pilipiuk
Witrualna Polska ubolewa nad „wyścigiem szczurów” który zaczyna się już od znalezienia lepszego gimnazjum. Sam artykuł jest trochę mylący – bowiem mało kto zauważa że stanowi przedruk z niemieckiego ( tam dzieciaki idą do gimnazjum po 4 latach realschule) . Komentarze tak pół na pół.
Jako absolwent szkół kompletnie tragicznych uważam że posyłani dzieci do szkół lepszych nie jest żadnym wyścigiem tylko przejawem zdrowego rozsądku. Środowisko kształtuje. Rozwija. Podciąga. Jeśli w szkole panuje wysoki poziom kultury osobistej i dba się o poziom intelektualny to dzieciak z gorszego środowiska ma szanse się podciągnąć. Gdy bystrzak trafia do klasy złej to jako „kujon” będzie prześladowany. Mi w wieku 11-19 lat zabrakło punktów odniesienia. Sądziłem że jeśli jako jedyny w klasie czytałem „Asfaltowy saloon” W.Łysiaka i kilka książek z serii „ceramowskiej” to już jestem wybitnym intelektualistą. Zabrakło wyzwań – zabrakło codziennego porównywania się z lepszymi i podnoszenia porzeczki sobie. Zabrakło środowiska rówieśników z którymi można by podyskutować. Za dużo czasu i nerwów zżarło egzystowanie w środowisku durni, żulii i początkujących bandziorków.
Fakt że jakoś tam poradziłem sobie w życiu to wyłącznie dziki fart i odcinanie kuponów od nietuzinkowego hobby poparte ciężką pracą. Inteligentem (w przedwojennym znaczeniu tego słowa) nie jestem i już nigdy nie będę. Widziałem też tę drugą stronę medalu sensowne dzieciaki z tzw. dobrych domów które zła szkoła zmieliła i zamieniła w kompletne łajno.
Ale już wielki przyjaciel dzieci i autentyczny autorytet pedagogiczny – Janusz Korczak – pisał wprost: istnieją dzieciaki zdegenerowane które należy po prostu izolować. U nas lansuje się lewacką wizję radosnej integracji jabłek zdrowych i robaczywych. Jestem ofiarą tej wizji. Widziałęm inne ofiary. Widziałem przypadki kompletnie tragiczne. Wyścig szczurów wydaje mi się sensowną alternatywą.







