Piątek w Pradze
- niedziela, 04, listopad 2012 12:42
- Andrzej Pilipiuk
Dworzec kolejowy w Pradze przypomina jako żywo berliński haupbanhof. Gigantyczny budynek zabudowany sklepami – aż się człowiek zaczyna zastanawiać czy tu jeszcze można przejechać się pociągiem… Metro głębokie, mocno sklepione tunele. Od razu czuje się że budując je myślano o wojnie atomowej…
Mala Strana to cosik jakby centrum Krakowa – kamienice i kamieniczki, sklepików z badziewiem dla turystów, ogromne stada ruskich, wycieczka za wycieczką – zupełnie jakby tam nie było kryzysu… Gdy żona zajmowała się swoimi badaniami w muzeum połaziłem trochę uliczką w stronę zamku. I szczerze powiedziawszy szybko się znudziłem śmiertelnie. W każdym sklepiku dokładnie to samo. Na każdej wystawie jubilera – identyczny wybór biżuterii – ładnej np. złoto z granatami – ale po pierwszym zachwycie człowiek zauważa powtarzalność. Wieczorem dopiero na jednej z witryn błysnęło coś ciekawszego – biżuteria z wełtawitów. W sklepach monopolowych absynt robiony na nasionach konopii.
Muzeum muzyki ciekawe. Ekspozycja urządzeń grających – bardzo interesująca i z dobrymi opisami po czesku i angielsku. Instrumentów nie tak wiele – ciekawe – ale w porównaniu z muzeum instrumentów w Berlinie wypada raczej skromnie. Kilka ciekawych egzemplarzy: Orfika, podwójne skrzypce. Mają też fortepian na którym grywał Mozart. Kolekcja chyba porównywalna z muzeum w Stockholmie – ale bez działu dla dzieci.
Przejście przez most Karola – trudne – tłumy ludzi przeważnie rosyjskojęzyczne, widać też homeopatyczną domieszkę Japończyków. Na Starym Mieście – podobnie tłumy ludzi sklepiki z badziewiem… Trudno wybrać coś ładnego. Odwiedziliśmy ekspozycję dzieł Alfonsa Muchy – sporo rysunków, etykiety produktów z epoki. Ciekawe – ale wszystko jakby na jedno kopyto. Zwiedziliśmy też muzeum gastronomii – skromniutkie ale chyba się rozwinie.
Praga nie jest już tanim miastem – ceny ewidentnie „pod niemca” – poszły cztery stówki na obiad, kawę wejście do 3 muzeów i garstkę drobiazgów. Wszędzie widać alkohol i to mocny – więcej punktów dystrybucji niż u nas – ale meneli jakby znacznie mniej. W księgarni na dworcu mają już „Wampira z M3”.
W głównym holu - wyprzedaż płyt DVD. Liczyłem że trafi się „Trup w każdej szafie” ale niestety… Była za to „Policyjna opowieść” z Jackie Chanem – ale chyba poczekam na polską wersję. Aczkolwiek żałowałem poniewczasie że nie kupiłem ekranizacji „Pamiętników Fanny Hill” – oglądanie pornosa z czeską ścieżką dźwiękową musi być przeżyciem jedynym w swoim rodzaju…








