Historia się powtarza...

Opowieść z czasów rosyjskiej wojny domowej...

W czasie prób zajęcia Odessy (bronił jej wraz z Krymem generał Wrangel - można powiedzieć nasz człowiek syn carskiego oficera i polskiej baletnicy z Łodzi). Agenci sowieccy przeniknęli do miasta i nawiązali kontakty z bindużnikami.

Bindużnicy byli to zasadniczo pracownicy portowi od prac brudnych, niskopłatnych ale nie wymagających kwalifikacji. Taki lumpenproletariat z przewagą „lumpen”. Ugadali ich tak: jak sowieci zaatakują miasto bindużnicy zrobią na tyłach białych powstanie. Potem nagroda

Sowieci zaatakowali. Bindużnicy powstali. Zajęli kilka budynków z których szybko i skutecznie ich wyparto. Zajęli tez gorzelnię miejską i stamtąd ich już nie wyparto. Gorzelnia miała grube mury a bindużnicy mieli karabiny.

Na miejscu zdobyli też znaczną ilość środka który w niewielkich ilościach pobudza, poprawia celność i koncentrację. Siedzieli zatem co jakiś czas poprawiając sobie celność i koncentrację* a kto podszedł dostawał kulkę. Wykurzyć bez ciężkiego sprzętu się ich nie dało. Postanowiono wziąć ich głodem. Ale w gorzelni był zapas słodu i jęczmienia...

Białym noga się powinęła i czerwoni zajęli miasto. Chcieli swych sojuszników bindużników nagrodzić za ich wkład w rewolucję, ale okazało się że bindużnicy mają to w )*( - a już na pewno nie dadzą się wyprosić z gorzelni. Zapas amunicji też mieli niezły.

Dopiero po miesiącu sowietom udało się wziąć obiekt szturmem. Bindużników żyło już tylko kilku reszta zachlała się lub umarła bo organizmy nie wytrzymały diety z wódy i słodu... Obiekt padł prawdopodobnie tylko dla tego że już nie było czym poprawiać celności i koncentracji

*

Historia lubi się powtarzać. Ukraińsie media donoszą że krymskie odziały "Samoobrony", rosyjska milicja i kozacy zdobyli dziś szturmem zakłady produkujące wódkę Niemiroff... 

 

_______________________________________________

* parafraza myśli z mikropowieści Sawaszkiewicza „Wahadło”.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/