O złocie

pieniądz to uniwersalny ekwiwalent wymiany.
coś o ustalonej wartości co można wymienia na towary i usługi i przyjmować jako zapłatę z gwarancją że będzie można puścić to puścić dalej w obieg.

Żeby to działało pieniądzem powinny być rzeczy występujące w ograniczonej ilości, których zdobycie wymaga znacznego wysiłku i które służą zasadniczo tylko do płacenia.

np. u zarania naszej państwowości na ziemiach słowiańskich płacono:

a) skórkami kun i wiewiórek spinanymi w całe pęczki (przy czym skórki golono by nie można z nich było uszyć płaszcza

b) płótnem w postaci szmatek

c) siekańcami - tzn monetami zachodnioeuropejskimi, rzymskimi i arabskimi które dla wygody rozmieniano na drobne przy użyciu pieńka i siekierki.

W średniowieczu dominowała moneta bita ze srebra, potem pojawiła się też moneta złota - dla poważniejszych transakcji.

Oparcie walut na kruszcach było wygodne. W zasadzie nie było inflacji - ceny były w zasadzie stałe. Problem stanowili władcy którzy dodawali do srebra trochę miedzi. Albo trochę więcej miedzi. Albo tacy którzy podrabiali monety sąsiadów bijąc je z "surowców zastępczych".

System zaczął się psuć gdy wymyślono banknoty. Chińczycy mieli je już w średniowieczu, ale w europie ta zaraza na dobre zaczęła się w XIX wieku. Do wieku XX-tego w zasadzie to działało - bo każdy banknot w każdym banku można było na żądanie w dowolnej chwili wymienić na złote monety.

Problem był w czasie wojny gdy najpierw pojawiały się problemy z tą wymianą potem stosowano radosny dodruk banknotów a na koniec zostawałeś z garścią papierków bo już nie było państwa które je emitowało.

(choć moja prababka jeszcze w latach 70-tych chomikowała sporo carskich banknotów - przekonana ze gdy czerwoni zostaną pogonieni znowu będzie je można wymienić na złoto...i nie była w tym odosobniona! - takie było zaufanie do carskiego rubla!)

*

Po wycofaniu się z obowiązku natychmiastowej wymiany papierków na złoto w USA (bodaj 1932 rok) przez jakiś czas zachowano parytety złotowy - tzn ustalano że za ilość X danej waluty można nabyć ilość y złota. Potem z tym zerwano i hulaj dusza.

Przyklad: złota amerykanska 20$ waży uncję. Do 1932 roku sprawa była oczywista. 20 dolarów to uncja złota. Uncja złota to dwadzieścia dolarów. Obecnie uncja złota kosztuje ok 1300 dolarów.  Czyli dolar stracił na wartości jakieś 65 razy... 

Obecnie "pieniądz oparty jest na sile gospodarki kraju" (bełkot) a jego wartość ustalają za drodze zażartej walki właściciele drukarni banknotów i międzynarodowi spekulanci.

O tym co dzieje się z gospodarką świata niech świadczy fakt że cena złota wzrosła z 40 tyś zł za kilogram ok 1999-tego do 140 tyś za kilogram - obecnie.

Za jednego "samochodzika" dostawałem- ekwiwalent 100 gram złota. 
Dziś musiałbym dostać 14 tyś. przy czym ceny detaliczne żywności wzrosły w tym czasie też mniej więcej 3,5-4 razy.

Zasadniczo złoto ma jedną zaletę - nadal każdy je akceptuje jako uniwersalny ekwiwalent wymiany. I do tego trudno je zniszczyć. Dom się spali - ale jak wiesz gdzie było - to stopione i zanieczyszczone ale odzyskasz... Można je zakopać w ziemi i się nie zniszczy. 

Wady? No cóż - łatwo mogą ci ja zaiwanić (wczoraj w Poznaniu kilkuletni Cyganiak rąbnął u jubilera pół kilogramową sztabkę) a jak przetopią to już nie poznasz swojego...

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/