O pomnikach

                W Hruszowicach „nieznani sprawcy” czytaj: polscy pseudonacjonaliści wielbiciele putina, wymalowali na pomniku ku czci UPA symbole falangi i tryzuby – do góry nogami. (ciekawe swoją drogą skąd mieli taki ładny szablon). Zbieżność terminu akcji z cięgami które zbierają terroryści w Doniecku i okolicach jest moim zdaniem nieprzypadkowa. Nasi narodowcy idą na smyczy putina – widać to coraz częściej i coraz wyraźniej. Zaczadzeni rosyjskim panslawizmem odrzucają całkowicie idee międzywojennego prometeizmu…

                „Łysi” zaatakowali pomnik w Hruszewicach – pewni bezkarności – za smarowanie po monumentach chwalących armię czerwoną III RP lepi kary – wiedzą że „tego lepiej nie ruszać”…

                Pomnik w Hruszowicach upamiętnia upowców z 5 kureni operujących na terenie Bieszczad. W zasadzie wszystkie 5 splamiło ręce polską krwią – i nie mam tu bynajmniej na myśli walk z KBW. Z naszego punktu widzenia były to jednostki zbrodnicze. Ich niedobitki wycofały się w 1947/48 roku na sowiecką Ukrainę i zostały tam szybko wyrżnięte do nogi.

                W zasadzie pomnik mógłby zostać. Upamiętnia ludzi żyjących na tamtej ziemi (choć tyko nieliczni byli mieszkańcami Hruszewic) z dziada pradziada który w obronie ojcowizny chwycili za broń. Co do poziomu ich świadomości narodowej wspomnienia „Chrinia” rzucają na to pewne światło. Łemkowie szli walczyć za swoją wieś i swoją gminę. Wolna Ukraina była dla nich pojęciem kompletnie abstrakcyjnym. Walka o wolność, walka z komuną, wreszcie współpraca z „WiN” przeciw sowietom – są to czyny godne pomników. Niestety obok czynów chwalebnych ludzie ci popełnili szereg zbrodni, gwałtów, rabunków i niegodziwości. I dlatego nie możemy się zgodzić na ich uhonorowanie.

                Choć pomnik stoi na cmentarzu – podkreślmy - nie jest mogiłą. Grobów upowców jest po naszych lasach niewiele – ujętych najczęściej szybko i bez sądu mordowano i grzebano w dołach śmierci w żaden sposób nie oznaczając miejsc pochówków. Na odnalezionych stoją krzyże – nikt ich nie niszczy (zniszczenie nagrobka na Chryszczatej to odosobniony epizod). Mogiły to w Polsce pewien temat tabu. Pomijając planową inspirowaną przez władze komunistyczne akcję niszczenia cmentarzy poniemieckich nikt ich w Polsce nie rusza. Mamy też pomniki i tablice upamiętniające Ukraińców wysiedlonych w ramach akcji „Wisła”. Ich także nikt nie niszczy. Tu żyli, zostali wywiezieni na poniewierkę za Don – amen.

               Na zakończenie wreszcie: pomnik powstał nielegalnie w 1994 roku. Powinien zostać rozebrany. Spokojnie i godnie. I od razu – bez czekania na najgorszy możliwy termin.

ps. a może tak panowie narodowcy przejadą się po śląsku i popatrzą co tam swoim poległym  stawiają niemcy?

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/