Eksmisyjna zagadka

                Dziwna sprawa w Szczecinie. Chora umysłowo kobieta sprzedała rodzinne mieszkanie w którym żyła z mężem i dwiema córkami. Podobno wzięła za nie 200 tyś zł – ale pieniędzy nikt na oczy nie widział. Nowy właściciel przystąpił do eksmisji lokatorów. Nasuwają się uzasadnione pytania:

-Jakim cudem jedno z małżonków mogło sprzedać nieruchomość będącą wspólnym dorobkiem obojga.

-Dlaczego notariusz przeprowadził transakcję widząc że kobieta nie bardzo kontaktuje.

-Dlaczego zawarto umowę mimo że w zaświadczeniu o zameldowaniu (które należy przedstawić obligatoryjnie) były wpisane inne osoby.

-Jakim cudem nowy właściciel uzyskał nakaz eksmisji gdy ci ludzie są tam zameldowani?

-Jakim cudem uzyskał eksmisję osoby chorej.

-Gdzie się podziały pieniądze – i czy w ogóle nabywca wpłacił/wręczył jakieś pieniądze?

Cała ta sprawa niewyobrażalnie śmierdzi…

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/