Bezmyślność zabija
- wtorek, 08, październik 2013 01:36
- Andrzej Pilipiuk
W niedzielę w Warszawie na mecie biegu na 10 tyś metrów zasłabł zawodnik. Zajęła się nim wyznaczona sanitariuszka - jednak bez podstawowego sprzętu niewiele mogła zdziałać. Wezwano karetkę. Przybyła po ponad dwudziestu minutach. W międzyczasie nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Chłopaka próbowano „ręcznie” reanimować. Bez skutku.
W imprezie brało udział ok 15 tyś osób. Organizator nie zapewnił ani grup ratowników medycznych ma motorach (wbrew pozorom bardzo dobre rozwiązanie – docierają szybciej niż karetka a mają podstawowy sprzęt w sakwach) , ani punktu medycznego z wyposażeniem, ani stałej obecności karetki reanimacyjnej.
Tej śmierci prawdopodobnie można było uniknąć. Znów ktoś wziął kasę a nie pomyślał.








