Marokańska cepelia objazdowa
Targ marokański rozłożył się koło dworca Głównego w Krakowie. Trochę namiotów-kramików wyłożonych dywanami. Impreza jest objazdowa odwiedzi jeszcze kilka miast. Poszedłem popatrzeć. Generalnie – pełne rozczarowanie. Dywanów sporo – może to kogoś skusi. Poza tym: tandetna biżuteria w typie naszych odpustowych świecidełek. Lampiony i bębenki. Spory wybór pasków, toreb i plecaczków ze skóry (być może nawet wielbłądziej). Czajniczki i tacki – niklowane. Trochę niebrzydkich wyrobów z drewna – sporo tzw. „czeczotki” – ciekawe skąd biorą surowiec. Część wyrobów wyglądała mi jakoś chińsko.
Zabrakło tego z czym Maroko się kojarzy – wyrobów z mosiądzu i wschodnich przypraw. W ogóle wygląda to wszystko jakoś biednie, smętnie i nieciekawie. Wypatrzyłem jeden niebrzydki pasek pleciony z grubych rzemieni – ale po zastanowieniu odpuściłem sobie. Potraktowałem tę rezygnację jako drobny znak solidarności ze Szwecją. „Kupując kebaba osiedlasz Araba”.







