pilaster ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): Powstania
http://www.pilaster.blog.onet.pl
Ocena powstań w getcie i warszawskiego jest różna, bo też i sytuacja powstańców i ludności cywilnej była różna.
Zamknięci w getcie byli przeznaczeni do zagłady i gdyby nic nie zrobili, toby ich po prostu wymordowano tak czy owak. Dzięki temu że wszczynali bunty i powstania osiągnęli jednak dwa cele:
1. Zadali Niemcom jakieś tam straty i zmusili ich do większego wysiłku
2. Ktoś tam się jednak uratował, a bez buntu i powstania nie uratowałby sie nikt.
Tymczasem Polacy poza gettem byli w innej sytuacji. Gdyby nie powstanie, to Stalin zdobyłby Warszawę najdalej we wrześniu 1944. Mimo że jego siły były rzeczywiscie wyczerpane, mogły sie jeszcze w tak ograniczonym celu zmobilizować. Zajęcie Warszawy było zaś dla Stalina ważne z dwóch powodów.
a) Warszawa była bardzo ważnym węzłem kolejowym, w którym zbiegały sie wszystkie niemieckie linie zaopatrzenia
b) Zajecie stolicy Polski i osadzenie w niej dopiero co powstałego PKWN, jako "rządu polskiego" byłoby dla niego wielkim sukcesem politycznym
W końcu powstanie wybuchło w Warszawie właśnie po to, zeby uniemożliwić Stalinowi realizację celu b.
Zatem gdyby powstania nie było, Warszawa nie zostałaby zniszczona, a przynajmniej byłaby zniszczona znacznie mniej, a większość jej mieszkańców by przeżyła.
Natomiast komunistyczna władza zostałaby w Polsce zainstalowana zupełnie niezaleznie od tego, czy powstanie by było, czy by go nie było.
Dlatego też powstanie w getcie jest oceniane pozytywnie, a powstanie w Warszawie negatywnie.
No i wreszcie faktycznie po klesce powstania Anielewicz się zastrzelił. Natomiast Komorowski ..sie nie zastrzelił, tylko żył sobie w wygodzie i komforcie w Londynie, podczas gdy jego rodacy klepali biedą w PRL.
Natomiast pretensje do Niemców że powstanie tłumili, do Sowietów że nie pomagali, oraz do Brytyjczyków że nie pomagali w dostateczny
środa, 30, lipiec 2014
pilaster ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): Polska w ruinie cz III
http://www.pilaster.blog.onet.pl
Dlatego też PIS z jego "narodową" (tzn państwową, centralnie planowaną) gospodarką "reindustrializacją" (nie jest przypadkiem że jest to dokładne powtórzenie programu Ruchu Palikota), czyli budową państwowych fabryk mebli i dżemu w słoikach, nalezy uważać obecnie za największe realne zagrożenie dla Polski. Większe niż agresja Putina, bo PIS realnie ma szansę na rządzenie, a Putin na zaatakowanie Polski szans nie ma.
btw "Smoleńska" nie ma potrzeby wyjaśniać, bo jest już dawno wyjaśniony. Od czasu raportu Millera, nie pojawiły się żadne nowe fakty, które by jego treśc mogły zakwestionować. możnaby do tego wrócić, gdyby takie fakty sie pojawiły.
środa, 30, lipiec 2014
pilaster ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): Polska w ruinie cz II
http://www.pilaster.blog.onet.pl
Wskaźnik wolności gospodarczej Index of Economic Freedom (IEF) wg Heritage
W latach 2005-2007 w Polsce spadł z 59,61 do 58,11 pkt Był to najgorszy rezultat w postkomunistcznej Europie i trzeci najgorszy w całej Europie (po Włoszech i Malcie)
W latach 2007-2013 polski IEF wzrósł z 58,11 do 67,02 pkt i znów był to najszybszy wzrost w całej Europie.
Itd, itp. Jakikolwiek wskaźnik byśmy wzięli, np indeks percepcji korupcji, CPI, Doing ***, DB, czy nawet poziom zadłużenia (mierzony w odsetkach od PKB) wszędzie otrzymamy ten sam rezultat. Rządy PO sa znacznie lepsze niż były rzady PIS. Ba one w ogóle sa najlepsze, odkąd te wskaźniki sa w ogóle prowadzone.
Ale oczywiscie o tym nie przeczyta się w pisowskich mediach.
Jest to też powód, dla którego PO rządząc już ósmy rok i popełniając wiele błędów, zarówno realnych, jak i znacznie częsciej wizerunkowych, nadal ma stosunkowo wysokie poparcie, a nawet jak wykazały ostatnie eurowybory, wyborcy odchodząc od PO szukają alternatywy lepszej od PO, a nie gorszej (w postaci PIS).
Natomiast ocena subiektywna, na zasadzie jest mi gorzej/lepiej jest właśnie subiektywna. Zresztą w Warszawie pod rządami PIS (rządził w niej dłużej niż w Polsce) było zdecydowanie gorzej. Żeby zarejestrować samochód trzeba było, jak wspomnialem, ..brać urlop. Podczas, gdy już za czasów HGW na dokładnie tą samą czynność urzędową wystarczyło ...15 minut.
Tymczasem program PIS i ten spisany i ten realizowany, kiedy PIS było u władzy, jest nastawiony, zarówno ogólnie, jak i w najdrobniejszych szczegółach na restytucję ustroju PRL. Za Gierka tez było bardzo "patriotycznie", a "patriotyzm" w rządowej propagandzie aż się uszami wylewał.
Dlatego też PIS z jego "narodową" (tzn państwową, centralnie planowaną) gospodarką "reindustrializacją" (n
środa, 30, lipiec 2014
pilaster ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): Polska w ruinie
http://www.pilaster.blog.onet.pl
Wyniki gospodarcze kraju zawsze składają się z dwóch komponentów.
1. Koniunktury międzynarodowej
2. Jakości rządów krajowych.
Chyba jasne jest, że nawet bardzo złe rządy moga mieć niezłe wyniki, jezeli trafią na czas koniunktury. Np Rosja w latach 1999-2008 była jednym z najszybciej rozwijajacych się krajów na świecie, nie dlatego, że miała taki świetny rząd, ale dlatego, że własnie w tym okresie bardzo wzrosły ceny ropy i gazu.
I oczywiście na odwrót.
Ponieważ mamy ocenić jakość rządów krajowych, (czy to PIS w latach 2005-2007), czy to PO (2007-2013) to logiczne jest że musimy odjąć wpływ koniunktury międzynarodowej. W jaki sposób to zrobić? Ano najprościej przez porównanie dynamiki róznych wskaźników gospodarczych Polski i innych podobnych do niej krajów (np postkomunistycznych członków UE, albo wszystkich krajów europejskich)
Takie porównanie wskazuje własnie, że rządy PO są bardzo dobre (co jak wspomniałem nie oznacza, że nie są możliwe rządy jeszcze lepsze), natomiast rządy PIS, jezeli nawet nie były fatalne, to co najwyżej przeciętne.
Dla przykładu.
Wzrost polskiego PKB per capita. (według danych z Conference Board)
W latach 2005-2007 wzrost wynosił 6,56% rocznie. Niby dużo, ale w tym samym czasie w wielu krajach był znacznie wyższy, zatem Polska wśród postkomunistycznych krajów UE wyprzedzała tylko Węgry, Czechy i Słowenię, przy czym te dwa ostatnie kraje ledwo ledwo.
W latach 2007-2013 wzrost polskiego PKB per capita wyniósł średnio 3,08% rocznie. Niby mniej, ale był to nie tylko najlepszy wynik wśród wszystkich państw postkomunistycznych obecnych w UE, ale ...w ogóle najlepszy w UE :)
Wskaźnik wolności gospodarczej Index of Economic Freedom (IEF) wg Heritage
W latach 2005-2007 w Polsce spadł z 59,61 do 58,11 pkt Był to najgo
środa, 30, lipiec 2014
pilaster ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): I wojna
http://www.pilaster.blog.onet.pl
A i jeszcze. I wojna światowa wybuchła w 1914, a nie w 1915 roku i dlatego mamy okrągłą setną rocznicę. Wstyd sadzić takie błędy
wtorek, 29, lipiec 2014








