BLOG

dano szansę...
- poniedziałek, 09, sierpień 2021 21:04
- Andrzej Pilipiuk
imigrant z Rwandy podpalił zabytkową katedrę.
Dzięki wstawinnicwu dobrych ludzi dostał drugą szansę.
Poszedł i zamordował...
no cóż...
- poniedziałek, 09, sierpień 2021 20:58
- Andrzej Pilipiuk
https://www.fronda.pl/a/bodakowski-stop-bzdurom-zdechlo-czyli-margot-i-lania-stracili-zapal-do-walki,165233.html
https://www.tvp.info/55278366/margot-i-lania-zebrali-na-stop-bzdurom-potezne-pieniadze-teraz-podjeli-szokujaca-decyzje-koncza-dzialalnosc
https://wpolityce.pl/polityka/561839-margot-znika-z-pieniedzmi-tak-wygladaja-buntownicy-iii-rp
Ergo: wygląda na to że "Margot" & "Łania" poszli drogą mateusza kijowskiego - przytulwszy grubszą kasę wysupłaną przez jakichś nieszczesnych frajerów żegnają się z rewolucją...
o co groźne
- poniedziałek, 09, sierpień 2021 06:59
- Andrzej Pilipiuk
https://wpolityce.pl/media/561170-czy-oni-nie-widza-jak-blisko-sa-wzorcow-nazistowskich
owsiak, tusk czy lempart znikną wcześniej czy później - nienawiść i chamstwo które zasiali pozostaną...
khm..
- poniedziałek, 09, sierpień 2021 01:18
- Andrzej Pilipiuk
https://dorzeczy.pl/opinie/194230/banas-mam-wiedze-o-nieprawidlowosciach-moge-nia-sluzyc.html
Facet twierdzi że ma wiedzę o przekrętach.
To chyba powinien zgłosić to do prokratury a nie opowiadać o tym gazetom?
o program pozytywny...
- niedziela, 08, sierpień 2021 09:29
- Andrzej Pilipiuk
"Stanowczo potępiamy działania mające na celu utrwalenie negatywnych stereotypów używanych jako narzędzia w walce politycznej, jak choćby kłamliwe stawianie znaku równości między homoseksualizmem a pedofilią. Przejaskrawiona i wypaczona kreacja świata przedstawionego w opowiadaniu Jacka Komudy była zabiegiem literackim, mającym na celu podkreślenie absurdalnych postaw i zachowań, a nie kształtowanie opinii"
(z oświadczenia redakcji "Nowej Fantastyki").
"Nowa Fantastyka" opublikowała współczesną wersję opowiadanka ze "Stuermera" albo "Volkischer Beobachter", tyle że zamiast dzielnych teutońskich wojów, którzy szlachtują żydowskich siepaczy i uwalniają płowowłose niewinne córy Germanii, przeznaczone do zamtuzów Rzymu, są dzielni lechiccy wojowie, którzy szlachtują zniewieściałych gejowskich siepaczy i uwalniają dzieci Lechii, przeznaczone dla pedofilów z zepsutego imperium.
Jacek Dehnel /facebook/
Są ludzie którzy żyją w świecie swoich lewicowych urojeń... Którym wydaje się że tolerancja i demokracja rozwiązują wszystkie problemy... Mówią: „Nie stawiamy znaków równości...” Ale świat jest nieco bardziej skomplikowany niż to wynika z lewicowych zinów i broszurek.
Jak to widzę:
„Krzywdzące stereotypy” nie biorą się z powietrza. Opierają się na jakiejś rzeczywistości – przeważnie wyolbrzymiając faktycznie istniejące problemy.
Nie każdy Żyd był bezwzględnym lichwiarzem czy sutenerem - ale przedstawiciele tej nacji pod koniec XIX wieku praktycznie zmonopolizowali te "zawody". Wiemy o tym ze gangi żydowskich sutenerów sprzedawały młode Polki, Rusinki, Rosjanki i Żydówki do burdeli w Ameryce Południowej. Zjawisko o było masowe i z nim walczono – przeważnie bezskutecznie. Czy żydowscy sutenerzy handlowali także „córami germanii”? Wydaje mi się to całkowicie prawdopodobne. Ferdynand Goetel w swoich reportażach z Egiptu wspomina o Europejkach oszukanych i sprzedanych do krajów arabskich - uprawiających prostytucję na Bliskim Wschodzie i w krajach Lewantu.
Fakt że „der Sturmer” był czołowym pismem propagandy nazistowskiej nie oznacza automatycznie że wszystkie opisane w nim historie to wymysły. Zwłaszcza że dramat kobiet sprzedawanych przez Żydów do burdeli opisują dziesiątki innych źródeł.
Żeby nikt nie podejrzewał mnie o nazizm czy antysemityzm – wklejam link do artykułu w ...Gazecie Wyborczej https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,18373992,przedwojenny-gang-handlarzy-kobietami-konczyly-w-ameryce-pld.html?disableRedirects=true
Drugi stereotyp: Nie każdy gej o pedofil, ale analiza wyroków sądowych za to przestępstwo pokazuje drastyczną nadreprezentację przedstawicieli tej mniejszości... Proporcje wynoszą 40:60. Ergo: geje stanowiący 1-2% populacji odpowiadają za 40% pedofilii. W liczbach bezwzględnych na szczęście nie jest bardzo źle – to „tylko” 400 wyroków w ciągu dekady. Z drugiej strony to jednak bardzo dużo średnio jeden wyrok na 3 tygodnie.
Niepokoi mnie nawet nie fakt że takie rzeczy się dzieją – ale niemal całkowite milczenie mediów (w tym mediów prawicowych) oraz środowisk homoseksualnych. Dla ludzi takich jak biedroń, czy dehnel problem nie istnieje. „Gej to nie pedofil” – a kto uważa inaczej ten faszysta.
A tym czasem o skali pederastii i homoseksualnej prostytucji nieletnich mamy naprawdę masę konkretnych danych.
I znów z powyższego powodu link do tekstu z gazety przychylnej LGBT:
http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,1452319,20010613RP-DGW_D,NA_TEJ_ULICY_GO_NIE_MA,.html
*
I jeszcze jeden cytat – żeby nie było - także z gazety wyborczej – dobry bo pokazuje mentalność tych ludzi...
Do publikacji opowiadania [Komudy] odniósł się Jacek Dehnel, który w odpowiedzi na pytanie, "czy teraz jest tak, że bohater będący przedstawicielem mniejszości nie może mieć negatywnych cech", odpowiada: "(...) może. Ale jeśli Polak jest kradnącym samochody Niemcom alkoholikiem, Żyd jest oszustem, knującym jak przejąć kontrolę nad światem zgodnie z protokołami Mędrców Syjonu, gej jest rozpasanym pedofilem, a czarny niepotrafiącym opanować żądzy tępym gwałcicielem białych niewiast - a redaktorowi nie dzwoni dzwoneczek, to może niech przerzuci się na inny zawód".
Cyt za: https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114528,26186279,polscy-pisarze-wystosowali-list-otwarty-do-redakcji-nowej-fantastyki.html
To co? Redaktorzy z wyborczej powinni czym prędzej zmienić zawody bo dzwoneczek im nie zadzwonił i przepuścili test „faszysty & homofoba” Tochmana? Oraz antysemitów opisujących żydowskie mafie sutenerów?
A może pan Dehnel sądzi że gdy nie pozwoli się o czymś pisać problem cudownie zniknie?
Ja uważam inaczej: stereotypy faktycznie mogą być krzywdzące. Mogą być stygmatyzujące. Mogą rodzić bezsensowną agresję. Tylko walczyć trzeba z nimi od drugiego końca. Nie przemilczać ale nagłaśniać problem. Domagać się reakcji władz, policji a także domagać się ostrzejszej reakcji poszczególnych środowisk i społeczeństwa.
Czyli pan pisarz uważa że Polacy nie kradli niemcom samochodów? Pamiętam lata 90-te. Kradli. Kradli na masową skalę... Na potęgę. Pisały o tym media i nasze i niemieckie. Opinię w RFN mieliśmy tragiczną. Gorszą niż Ukraińcy w Polsce. Co gorsza była to opinia zasłużona. Czy przemilczenie sprawiłoby że gangi znikną? Nie... Zabrano się za to na ostro. Działaniom policji towarzyszyły m.in. zakaz rejestracji tzw. „składaków”, zaostrzone kontrole wydawania nowych dokumentów. Ale także zniesienie ceł na używane auta – co podcięło gangom skrzydła – pojawiły się tanie auta z legalnych źródeł.
Polacy piją za dużo? Owszem. Ten stereotyp też jest zasłużony. Co gorsza siadają pijani za kółko. Można to przemilczać i bagatelizować – jak w sprawach durczoka i najsztuba... Bronić „naszych” robić z pijaków święte krowy. Ale można też iść na ostro do walki z patologią. Ne grzywna i symboliczny wyrok w zawiasach – tylko bezwzględna odsiadka dla każdego pijaka. Nie ważne czy to pieszczoszek opozycji, pieszczoszek koalicji czy ceniony celebryta. Można i trzeba walczyć z tym samemu. Postawę: zero tolerancji dla pijaków prezentować w rozmowach z rodzin i znajomymi, uczyć tej postawy dzieci. ostrzegać przed skutkami.
Geje chcą tolerancji? Większość z nich od dawna cieszy się pełną tolerancją w swoich środowiskach. Ta większość która nie prowokuje, nie smrodzi, nie dymi, nie szuka nieustannie zaczepki z hetero. Prawie każdy z nas zna jakiegoś homoseksualistę. Prawie nikt nie chce dać mu w mordę. Problemem są ekstremiści. Ci którzy pchają się do szkół i robią wokół siebie szum. Którzy przeszkadzją sąsiadom jak kamień w bucie.
Pan dehnel wmojej ocenie myśli jak komuch lub nazista - zmianę nastawienia chce wymusić terrorem i cenzurą. Przemilczaniem wszystkiego co jest nie w porządku. Ingerowaniem w teksy literackie. Wymuszaniem poniżającej samokrtyki redakcji publikującej "nieprawomyslne" teksty. Niszczeniem każdego wrrroga. Nie zawaha się w tej wojnie sięgać po hejt, donosy, kłamstwa, fałszywe oceny lokalu.
A jakiś program pozytywny? Czy kiedyś zamiast słów: „gej to nie pedofil” padną słowa: „nie tolerujemy pedofili w naszym środowisku”. Czy kiedyś zamiast festiwalu agresji, prowokacji i profanacji zobaczymy inicjatywę działań dla wspólnego dobra?
Czy kiedyś zamiast tępej agresji tęczowych aktywistów zobaczymy uśmiechniętych gejów sadzących drzewka w parku?
takie czasy...
- niedziela, 08, sierpień 2021 07:48
- Andrzej Pilipiuk
https://www.fronda.pl/a/marsz-antycovidowcow-w-katowicach-tysiace-osob-na-ulicach,165203.html
https://www.fronda.pl/a/marsz-antycovidowcow-w-katowicach-tysiace-osob-na-ulicach,165203.html
Co dziś wiemy: bez masowych szczepień nie damy rady powstrzymać epidemii. Po prostu: nie damy rady. Nie ma innej drogi. Nawet jeśli to wszystko spisek, nawet jak w tych szczepionkach jest rtęć i mikrochipy – bez masowych szczepień nie ogarniemy sytuacji. Skutecznych leków chwilowo brak.
Jeśli epidemii nie zdusimy dziś – jeśli będzie trwać – prawdopodobne jest pojawienie się kolejnych wariantów wirusa – być może znacznie groźniejszych. Wariant delta jest bardziej zaraźliwy. Co zrobimy jeśli pojawi się mutacja zdolna infekować zaszczepionych i kładąca ludzi pokotem do piachu? Co zrobimy jeśli zaniedbania dzisiejsze wymuszą konieczność opracowania kolejnej szczepionki?
Czy szczepionki są bezpieczne? To dobre pytanie. Musimy zakładać że każdy lek i każda szczepionka u jakiegoś odsetka populacji może wywołać takie czy inne skutki uboczne. Wynika to z nie zdiagnozowanych uczuleń na składniki, zbyt mocnych reakcji autoimmunologicznych i być może czynników genetycznych. Z drugiej strony: bez szczepień czka nas powrót do XIX wieku i recydywa chorób dziś znanych z literatury. Szczepionki na koronawirusa „ukręcono” na szybko – ale nie sa to preparaty nowe ani eksperymentalne – podrasowano wymyślone wcześniej.
Co do łamania praw człowieka, praw obywatelskich etc etc. Prawa kończą się tam gdzie zaczyna się krzywda kogoś drugiego. Tej zasranej epidemii dawno by nie było gdyby ludzie poważnie podeszli do zagrożenia i narzucili sobie odrobinę dyscypliny. Żeby tego nie złapać, nie przywlec do domu, nie zarazić innych. Setki i tysiące przykładów totalnej nonszalancji owocuje kolejnymi setkami zachorowań...
Ostanie chwile Carla Lassona
- sobota, 07, sierpień 2021 15:15
- Andrzej Pilipiuk
do poczytania...
z kuźni... no prawie
- wtorek, 03, sierpień 2021 19:02
- Andrzej Pilipiuk
Znalisko z dziedziny aercheologii cyfrowej...
Fragment powieści fantasy "Toporne opowieści" którą zacząłem pisać w 2003 roku...
I przerwałem...
**********************************************************************************************************
Toporne opowieści
Góry Błękitne wedle obliczeń uczonych wznoszą się na wysokość sześciu tysięcy stóp, ponad poziom zatoki. Trudno powiedzieć jak mędrcy to stwierdzili nie wyściubiając nosów z collegium dix, jednak coś musi być na rzeczy, bowiem są faktycznie pierońsko wysokie.
Okolica obfituje w duże ilości złota i srebra. Szczególne zagęszczenie tych kruszców występuje w mieście Dix, zwłaszcza w karczmach, zamutzach, oraz sakiewkach pod poduszkami w domach kupców. Ponoć żyły złota występują także w górach, problem w tym, ze nikt jeszcze nie zdołał ich odnaleźć, dlatego też miasto prosperuje dzięki eksportowi żelaza, a mieszkańcy żywią się głównie wędzonym łososiem, gdyż tu daleko na północy zboża i warzywa plenią się wyjątkowo niechętnie. Swojego czasu pierwsi osadnicy usiłowali wysiewać tu jęczmień niezbędny jak wiadomo do ważenia piwa, jednak gdy przekonali się iż na każdą zebraną miarkę ziarna, przypadają dwie miarki wysiane wiosną, zaprzestali prób uprawy.
Same góry to miejsce ponure i niegościnne. Ludzie zapuszczają się tu niechętnie, za to krasnoludom miejsce to przypadło jakoś do gustu. Może dlatego że większą cześć życia spędzają w jaskiniach i kopalniach? Nagie szczyty nieustannie smagają wilgotne wiatry znad zatoki. Deszcz pada średnio przez sto dni w roku, w pozostałe dni pada śnieg. W wąwozach rosną lasy świerkowe, niegdyś nieprzebyte obecnie mocno już przetrzebione przez krasnoludy. Do wytopu żelaza idzie sporo drewna... Dolne partie dolin, w miejscach gdzie występuje dobra mięsista glina wyglądają mało ciekawie. Setki ton żużli, połamane skorupy dymarek, stosy popiołów i hałdy kopalniane stanowią dumne świadectwo chwalebnej przeszłości i nadzieję równie wspaniałej przyszłości. Kwaśne dymy wypłoszyły z gór płową zwierzynę jednak wilki, rysie i tygrysy ku utrapieniu górników pozostały, zmodyfikowawszy tylko nieco dietę.
Podstawą ekonomii krasnoludzich osad jest handel. Wymieniają wytopione przez siebie żelazo na piwo, wino, samogon oraz inne przydatne płyny. Istnieje uzasadnione przypuszczenie że większość kopaczy liczy na odnalezienie wreszcie choćby jednej żyły złota... Opowieść niniejsza przedstawia ich ciężkie i pracowite życie, płynące dzień po dniu w tej niegościnnej krainie...
*
Mef wtoczył się do knajpy narąbany niczym las świerkowy. Wyrżnął łbem o słup podpierający przegniły dach. Uderzenie zmieniło nieco trajektorię jego ruchu i po chwili legł jak długi koło stołu. Kumple dźwignęli go i posadzili na ławie.
-No i co tam? – Derf klepnął go z rozmachem po plecach. – Załatwiłeś coś w biurze?
-Zasiłek na kolejny miesiąc – nowoprzybyły z dumą pokazał garść srebrnych monet – Polejcie.
Sem siedzący u szczytu stołu podjął przerwana opowieść.
-Zalany byłem w trupa, wiec zamiast w ścianę trafiłem w stempel i oczywiście wypieprzyła się część obudowy. Siadło coś ze dwadzieścia stóp nowego chodnika, przyleciał sztygar i dalej kląć w żywy kamień. Powiedziałem idiocie że przecież nic się nie stało i w trzy dni odkopię ten kawałek, tylko odpocząć muszę...
-Hy? – zdziwił się nowoprzybyły. – Nie wywalił cię z roboty?
-Mnie, przewodniczącego związku zawodowego!? – prychnął Sem – Rączki za krótkie, kodeks górniczy mnie chroni. Polejcie jeszcze. Co tam słychać w Dix? – zwrócił się do nowoprzybyłego.
Ten wyciągnął z cholewy buta wymięty egzemplarz „Gazety Intelektualnej”
-Pisza że recesja ma charakter przejściowy a rada republiki zadba o terminowe wypłacanie zasiłków dla wszystkich którym brakuje pracy – zrelacjonował.
-Ciekawe skąd wezmą na to forsę – mruknął stary Azz drzemiący w kącie.
-Zasiłki w ramach sprawiedliwości społecznej ufundują ci którzy jeszcze pracują – powiedział z zadowoleniem Mef.
Kilku kumpli popatrzyło na niego wrogo, ale ponieważ bezrobotnych krasnoludów było przy stole więcej zdusili w sobie silniejsze emocje.
-Kiedyś nie było tych zasiłków a wszyscy mieli robotę – mruknął staruszek. – A i urzędników było jakby mniej. I podatków się nie płaciło. Tylko dziesięcinę dla księcia. A teraz szkoda gadać – i znowu zapadł w drzemkę.
-Chrzanić podatki - mruknął Sem i tak przecież połowę urobku kopiemy na czarno... A i bimberek bez akcyzy – dolał sobie do kufla i pieszczotliwym wzrokiem ogarnął stojący za szynkwasem potężny kocioł z gotującym się zacierem.
Jego spojrzenie przesunęło się po miedzianych rurkach i spoczęło na szklanym baniaczku do połowy pełnym jasnobrązowego mętnego samogonu...
W tym momencie rozległ się ogłuszający huk. W powietrzu zawirowały kawałki belek, resztki przegniłych gontów a potem potężnie błysnęło i zapadła ciemność.
-Kuźwa instalacja wybuchła? – jęknął przywalony deskami Mef.
-Co jest, kto zgasił światło? – dobiegł zduszony głos starego.
-Ktoś rozpierniczył naszą knajpę... Może wojna, wyglądało jak pocisk z katapulty... – zdiagnozował Sem. – A może urzędnicy od monopolu alkoholowego zabrali się za nas na poważnie?
-Gdzie tam – odezwał głos karczmarza – To tylko jakiś pierdzielony meteoryt.
Wygrzebali się spod desek. Szynkarz miał rację. Potężna bryła żelaza, okopconego od długiego lotu spoczywała pośrodku lokalu. Kocioł, rurki, szklany baniaczek rozbite na kawałki podmuch rozrzucił wokoło.
Karczmarz ze złością kopnął kawałek kosmicznego śmiecia, but zadymił lekko.
-Jestem zrujnowany! – wrzasnął.
-Spokojnie – Azz pozbierał się do kupy i jako najstarszy objął dowodzenie. - Niektóre meteoryty maja w sobie kryształy...
Karczmarz przestał zawodzić i popatrzył na niego zaciekawiony.
-Da się je spylić?
-Oczywiście. I to za ładny grosz. Trzeba poczekać aż wystygnie i odkuć kawałek. Zobaczymy co jest w środku... No to co, po jednym na koszt firmy?
Karczmarz pomyślał chwilę i zszedł do piwniczki po dzban z winem.
-Ty po cholerę mamy czekać? – Sem szarpnął starego za ramię – rozpalony jest to fakt, ale kilofkiem możemy go od razu połupać.
Uch ty duny wiadro wody też można na to wylać – prychnął dziadek. – Tylko skąd wtedy weźmiesz następną darmową kolejkę?
Krasnoludy zamilkły i na znak szacunku pozdejmowały kapelusze. Faktycznie stary miał łeb na karku.
Meteoryt stygł sobie pomalutku. Bimbru nie było ale dzbany z piwem krążyły całkiem żwawo. Wreszcie nad ranem gdy powierzchnia meteorytu była zimna jak trzydniowy trup, Mef ukruszył jeden koniec kilofem.
-Gówno – mruknął – zwykły, żelazny.
-Da się go spylić? – zapytał rzeczowo karczmarz.
-Gdzie tam – mruknął krasnolud. – To nie dobra stal wytapiana z rudy tylko żelazo miękkie jak łajno... Nawet okucia do drzwi dobrego z tego nie zrobi.
-No to – karczmarz wyjął świstek i dłuższą chwilę studiował go w świetle lampy. – Pierwsza kolejka była na koszt firmy ale potem wypiliście jeszcze dwanaście... Dwa talary się należy.
-No co ty się wygłupiasz? – jęknął Sem.
Karczmarz spojrzał na nich złowrogo i zaa lady wyjął mała drewnianą klatkę nakrytą szczelnie czarnym pokrowcem.
-Płacicie czy chcecie zobaczyć co mam w środku?
Spojrzeli po sobie.
-Nie mamy tyle forsy – zaoponował xxx. – Ale może się jakoś dogadamy?
Wzrok karczmarza stał się ciężki.
-W zasadzie ot żelazo meteorytowe choć kiepskie ma jedną ciekawą właściwość – powiedział dziadek. Czuł się trochę winny że wrobił kumpli w to szambo. – Jeśli wykuje się z niego broń, posiadać będzie na ostrzu niezwykle dekoracyjne przebarwienia.
-Ale sami mówiliście że do użytku się nie nadaje?
-w zasadzie nie, ale ładny będzie...
o kapitulacji
- poniedziałek, 02, sierpień 2021 07:23
- Andrzej Pilipiuk
https://dorzeczy.pl/opinie/193481/premier-musimy-doprowadzic-do-pewnego-porozumienia-z-ue.html
Nie panie premierze - nie musimy. Co więcej zaczynając negocjacje już przegrywamy - bo pokazjemy że trakujemy oszustów poważnie.
Trzeba im pokazać ich własne traktaty podpisane bezmyślnie przez śp. Lecha Kaczyńskiego - tam jest zapisane co im wolno.
A potem tzw "słowiański gest pokju i pojednania" - za granicą zwany fakiem.
samo siadanie do stołu z oszustami jest przegraną.
przypomnę
- poniedziałek, 02, sierpień 2021 00:23
- Andrzej Pilipiuk
- Rok temu pisałem
- wtorek, 04, sierpień 2020 08:02
Co bym zrobił.
Po pierwsze: teksty na coronoawirusa, jak testy ciążowe, dostępne w każdej aptece. Masz wątpliwości – sprawdzisz w domu. Od ręki za 20 zł.
Po drugie: obowiązkowe testy dla wszystkich powracających z zagranicy. W przypadku niektórych kierunków – brak możliwości przekroczenia granicy.
Po trzecie: obowiązkowe testy dla wszystkich pracowników handlu i usług – raz w tygodniu. Czas pracy sklepów podzielić na 3 tury z obowiązkowymi przerwami i ozonowaniem pomieszczeń
Po czwarte: drakońskie kary za brak maseczek w komunikacji i sklepach. Grzywny po 20-30 tyś płatne w ciągu tygodnia, żadnej procedury odwoławczej.
Po piąte: drakońskie kary ze wszelkie naruszenia kwarantanny domowej. Zero litości. Chory naruszający kwarantannę 3-5 lat bezwzględnej odsiadki. Jeśli kogoś zaraził i chory zmarł – kary jak za morderstwo. Informacje o wyrokach podawać do wiadomości publicznej. Tak by ludzie wiedzieli że żarty się skończyły.
Po szóste: nacisk na komunikację indywidualną – znieść vat na rowery, skutery i samochody, obniżyć akcyzę na paliwa Znieść opłaty parkingowe. Musisz do pracy – wybierz rower a nie autobus.
Po siódme: Zakup kontenerów mieszkalnych i budowa tymczasowych hoteli przy szpitalach – personel pracujący z zakaźnie chorymi powinien mieć zapewnioną możliwość zakwaterowania – tak by człowiek na co dzień stykający się z chorymi nie musiał wracać potem autobusem ani stykać się ze swoimi bliskimi.
Po ósme: pełna informacja o strukturze zachorowań. Sama wiedza o tym jakie zawody wykonują chory dałaby nam informacje o drogach zakażenia i pomogła w ich unikaniu.
Po dziewiąte: specustawa o ściganiu dezinformacji – netowi hejterzy, politycy i dziennikarze kwestionujący zalecenia lub rozpowszechniający fakenewsy powinni odczuć to natychmiast i bardzo boleśnie.
Po dziesiąte: specustawa o ściganiu przestępczości – wszelkie oszustwa, wyłudzenia, sprzedaż cudownych leków etc. powinny być karane co najmniej trzykrotnie surowiej niż w okresie przed epidemią.







