O kredkach
- sobota, 12, październik 2013 01:41
- Andrzej Pilipiuk
Kredki dostałem w paczce że Szwecji. Przypuszczam że było to zimą 1982/83. Wcześniej byłem przyzwyczajony do istnienia kredek świecowych i ołówkowych. Te były inne – przypominały ołówki monolityczne które można dziś kupić w sklepach dla plastyków – składały się wyłącznie ze sprasowanego grafitu… Nikt inny takich nie miał – ani je nigdy potem już takich nie widziałem Oszczędzałem je jak mogłem. Z czasem jednak połamały się a kilka gdzieś wcięło – albo zgubiłem – albo rąbnęli mi je inni uczniowie spragnieni niezwykłości…
Wczoraj udało mi się przypadkiem kupić podobne. Wracam pamięcią do tamtych sprzed 30 lat – do poczucia obcowania z niezwykłością …








