grając z kodami

Jak powstaje sztuka?

 

Wariant a) coś tworzymy i to sprzedajemy - sytuacja jest czysta - odbiorcy głosują portfelami. Skiepścimy raz i drugi albo nasze poglądy się odbiorcy nie spodobają - po raz trzeci nie kupi. Może na jego miejsce przyjdzie inny. Może nie - nasza wolność i nasze ryzyko. Możemy napisać wszystko. Możemy - o zgrozo - napisać prawdę. (np. „raport z północy”).

Zasadniczo tak właśnie robię - od zawsze.

Wariant b) coś tworzymy ale by to stworzyć potrzeba czasu i warunków których chwilowo nie mamy - więc idziemy do mecenasa: „dzień dobry chcemy namalować apoteozę handlu naszego miasta który kwitnie pod łaskawą opieką waszej wysokości”. a władca: „dobra dam kasę malujcie sobie choćby rok na moim garnuszku, ale mnie namalujecie w czerwonym płaszczu z gronostajową lamówkę, w chmurkach nad targowiskiem moje dzieci jako aniołki, a hrabiego który podgryza moje włości od zachodu wstawicie tam jako trędowatego kieszonkowca, a żydkowi liczącemu pieniądze dacie twarz naszego biskupa bo mnie w karty orżnął.

Ergo: ten kto nam płaci - może mieć pewne wymagania i musimy zdecydować czy warto dla kasiory tak giąć karku i ryzykować że nas hrabia każe skrócić o głowę albo biskup rzuci klątwę od ołtarza...

Wariant c) coś tworzymy - to się nie sprzedaje, bo jakość gówniana - ale są zaprzyjaźnieni krytycy którzy poprą nasze starania o państwowe stypendia, dotacje etc. argumentując że to genialne, odkrywcze etc. (urzędasy się nie znają, ale krytykowi uwierzą bo niby on się zna…) i forsa płynie, a my im potem coś z tej kasiory odpalimy, albo przynajmniej wyprawimy na ich cześć przyjątko z wódeczką i bezpruderyjnymi artystkami...

 

Proste? Proste. To teraz „zagramy z kodami”.

 

Kod 1) Inercja systemu: „ten tu to zasłużony działacz kultury, pięciu poprzednich ministrów dało mu dotacje…” rwiemy kasę bo mamy pozycję, a jak urzędnik nie da albo da za mało – mamy chórek piesków które go obszczekają i obikają…

 

Kod 2) Opluskwianie konkurencji: „nominacja do Nobla dla Herberta!? Przecież to (tfu!) patriota i nie ma namaszczenia naszego układu. Michnka nie lubi - czyli zapewne antysemita…”.

 

Kod 3) Cenzura i autocenzura. „Nie ważcie się Pilipiuk napisać niczego o Żydach z Wojsławic – a zwłaszcza o tym co żydowscy lichwiarze robili przed wojną. I g.. nas obchodzi co Ci opowiedzieli naoczni świadkowie”.

 

Kod 4) „Unicztożenieje” fika nam wydawnictwo czy redakcja? Zrobimy taką gównoburzę „ulica & zagranica” że albo nam oddadzą pokłon i będą merdać ogonkami albo przestaną istnieć…

 

Widzimy to dziś wokół nas - także w sprawie J.Komudy.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/