frekwencja...
- poniedziałek, 27, maj 2019 09:59
- Andrzej Pilipiuk
tylko 42% społeczeństwa poszło na wybory.
pozostałe 58% zostało w domach.
Część ma po prostu w )*( kto nimi rządzi.
Część nie wierzy w demokrację - nie widzi szansy zmian.
Jakiś odsetek nie znajduje partii której polityków uznałby za reprezentantów swoich poglądów.
*
Zagłosowałem na PiS - choć mam co do tej partii wiele wątpliwości a jej rządy są mocno rozczarowujące. Niektóre ich pomysly uważam za głupie, inne za niegłupie ale to i owo bym w nich poprawił... dlaczego zatem zagłosowałem na PiS?
8 lat rządów PO to dla mnie nieustanne kopniaki.
-vat na książki - bandytyzm i zbrodnia na polskiej kulturze, zniszczenie 50% i tak lichej sieci księgarni, spadek moich dochodów o ok. 30%...
-odebranie ulgi 50% dla twórców - ergo: podwojenie podatku przy jednoczesnym drastycznym spadku dochodów
-grabież pieniędzy z II filaru OFE.
Gdyby przez te 8 lat było tak jak w 2007 roku pewnie w tej chwili spłacałbym kredyt za dom. PO oznaczało dla mnie złą zmianę. OK. zapłaciłem te haracze i co dostałem od PO w zamian? NIC. Nachapali kasy ale nic sensownego z nią nie zrobili bo 250 miliardów zł. zaiwaniły tolerowane przez nich mafie vatowskie...
Nie zakładam że te 36% oddających głos na KO to wyłącznie urzędasy, durnie i złodzieje. Motywy sa różne. Jak mi się pogorszyło za rzadów PO, tak sa ludzie którym z róznych przyczyn pogorszyło się za rządów PiS, (i nie mam tu na mysli wyłącznie hodowców zwierzat futerkowych...). są ludzie z rodzin o innych tradycjach - którym nie po dordze z tymi którzy uważają się za spadkobierców sanacji.
Zrobiłem audyt. Uznałem że oddanie głosu na PiS jest pewnym dopuszczalnym moralnie kompromisem. Marwi mnie że masa ludzi głosuje bezmyślnie, albo zostaje w domu.









