z kuźni
- niedziela, 25, wrzesień 2016 21:11
- Andrzej Pilipiuk
-Dzień dobry poproszę kawę…
Gwar w knajpie ucichł jak ucięty nożem. Wszyscy bywalcy umilkli. Głowy powoli odwróciły się w stronę baru. Przy ladzie stał jakiś przyjezdny.
-Cavy nie prowadzimy, w ogóle z win musujących mamy tylko sowieckoje igristoje… - wyjaśnił spokojnie barman.
-Mam na myśli zwykłą kawę, taką czarną parzoną z ziaren kawowych… - obcy uściślił zamówienie.
-Był kiedyś likier kawowy ale nikt tego nie chciał pić więc już nie domawiałem… - czoło barmana przecięła bruzda.
-Zatem poproszę herbatę – miastowy nie ustawał w idiotycznych żądaniach.
-Herbatę? – barman wyciągnął spod lady zakurzony słój z jakimiś paździerzami. Odkręcił spojrzał do środka z wyraźnym frasunkiem, dmuchnął by usunąć zdechłe mole zbożowe. – Wie pan, też nie da rady. Czajnik elektryczny jeszcze łońskiego się zepsuł…
/frament opowiadania "labirynt obciachu" ze zbioru Konan Destylator/






