Majstersztyk dezinformacji
- sobota, 20, grudzień 2014 11:32
- Andrzej Pilipiuk
Edward Radziński ceniony rosyjski reżyser i historyk-amator na pocz. lat 90-tych zabrał się za pisania pierwszej monumentalnej pracy poświęconej carowi Mikołajowi II. Siłą rzeczy interesowała go też sprawa bestialskiego mordu na członkach carskiej rodziny i problem zagadkowej kobiety podającej się za uratowaną cudem księżniczkę Anastazję.
W trakcie prac zgłosił się do niego stary człowiek. Przekazał sporo naprawdę wartościowych materiałów w tym archiwalia które uchodziły za bezpowrotnie „zaginione”. Podpowiedział kilka cennych tropów. Z pewnych niedopowiedzeń reżyser wydedukował że ma przed sobą starego KGB-istę, co więcej nie wykluczone że naocznego świadka jeśli nie samego mordu to przynajmniej ukrywania zwłok.
Starzec kilkoma niedopowiedzeniami zdawał się potwierdzać tezę że księżniczka Anastazja i następca tronu przeżyli egzekucję. Odkrycie grobu w którym brakowało tych dwu szkieletów dodatkowo potwierdzało jego słowa. Edward Radziński przeanalizował dostępne materiały o tzw. Annie Anderson. Dowiedział się też o zagadkowym mężczyźnie nazwiskiem Siemionow przetrzymywanym wiele dziesięcioleci w łagrach Karelii, o którym współwięźniowie byli przekonani że to syn cara Mikołaja. Mężczyzna ten cierpiał nawet na hemofilię. Wszystko pasowało do słów starca.
Kilkanaście lat po uroczystym pogrzebie odnalezionych szczątków carskiej rodziny odnaleziono pogrzebane w znacznym oddaleniu dwa "brakujące" szkielety. Badania genetyczne pozwoliły stwierdzić ze zagadkowa kobieta podająca się za księżniczkę Anastazję była jak podejrzewano polską robotnicą z Łodzi. Zatem emeryt kłamał.
Tak działa KGB. Tak działa mistrzowska dezinformacja – oni często mówią prawdę. Dużo prawdy. A gdy ktoś im zaufa przy okazji kolejnych prawdziwych informacji łyknie też informacje nieprawdziwe, w które co gorsza szczere uwierzy. Tylko dlaczego przeszło 70 lat po ohydnej zbrodni komuniści dołożyli starań by puścić w świat to łgarstwo?
Mogło mieć znaczenie w latach 20-tych gdy prowadzono gry operacyjne przeciw „białym” emigrantom. Jestem przekonany że Franciszka Szanckowska do roli "Anastazji" została bardzo starannie przygotowana przez CzK. Znała bowiem wiele (zbyt wiele!) szczegółów z życia prawdziwej księżniczki i dworu, rozpoznawała masę mało znanych osób. Władała językami których używała prawdziwa Anstazja - za to konsekwentnie odmawiała mówienia po rosyjsku - choć świetnie znała ten język - wiedziała że natychmiast zdradziłby ją polski akcent...
Legenda o uratowaniu się dwójki carskich dzieci co jakiś czas odzywała się echem - czy ktoś ją sztucznie podtrzymywał? Dalczego jednak oszukano człowieka piszącego książkę o carze? Czy morderstwo sprzed wielu dekad mogło mieć znaczenie jeszcze na pocz. lat 90-tych? „Anastazja” już nie żyła. Czy na Kremlu rozważano scenariusz restauracji monarchii pod egidą KGB z użyciem dajmy na to odpowiednio zalegendowanego „wnuka cara”? Zagadkowy łagiernik zdaje się miał syna…







